#CZYTANIETONIEJEDYNAMOJAPASJA – WYWIADY Z BLOGERAMI #4


Zapraszam Was na kolejną odsłonę wywiadu z blogerami! Zbliżamy się powoli do końca akcji, ale już niedługo możecie wyczekiwać kolejnego, jeszcze cieplutkiego cyklu, który przygotowujemy wraz z Darią! :)

KILKA SŁÓW O
Na pomysł stworzenia cyklu zatytułowanego „Czytanie to nie jedyna moja pasja” wpadłam po przeczytaniu kilku niepochlebnych komentarzy. Komentarze znajdowały się przy randomowych wpisach w grupach książkowych na facebooku. Brzmiały one mniej więcej tak (mniej lub bardziej protekcjonalnie): „czy ty robisz coś innego?”, „jesteście wszyscy tacy nudni”, „macie jakieś życie?”, „myślicie, że jesteście lepsi od tych, co nie czytają?”, „czytacie czy się tylko chwalicie nowymi książkami?”. Postanowiłam pokazać światu, że możemy mieć coś więcej do zaoferowania niż tylko zdjęcie książki czy jej recenzje. W tym cyklu jedenaście blogerek przedstawi swoje dodatkowe pasje, swoją niecodzienną codzienność. Każda z nich na swoim blogu stworzy wpis, w którym to wyjaśni czym zajmuje się w wolnej chwili. W każdy wtorek, zaczynając od 04.07, a kończąc na 08.08 kolejno dwójka z tej wyjątkowej jedenastki zdradzi nam swoje pasje. Ja będę to podsumowywać – cotygodniowym wpisem z linkami oraz [UWAGA] wywiadem! Wywiad będzie miał pięć pytań spersonalizowanych, dotyczących tematu głównego oraz jedno pytanie wspólne dla wszystkich.

Daria to szalona książkoholiczka, zakochana w słodyczach i fantasy. Jej pasje nie ograniczają się tylko do czytania i prowadzenia bloga, bowiem rozwija w sobie mnóstwo zainteresowań. O swoich dodatkowych pasjach opowiada tutaj.

1. Myślałaś kiedyś, by robić nagłowki czy spersonalizowane prezenty odpłatnie?
Szczerze mówiąc to zależy dla kogo i co bym robiła. Dla znajomych nie wyobrażam sobie robić takich rzeczy płatnie. Lubię to, za każdym razem uczę się czegoś nowego. Jednak dla kogoś obcego, gdyby chciał coś, co miałoby mi zająć dużo czasu – zastanowiłabym się na pewno. Co do prezentów – tu dla kogoś obcego na pewno brałabym opłatę, bo on potem mógłby sobie ten mój wzór powielać na różnych rzeczach (koszulki, kubki etc), więc w pewnym sensie sprzedałabym mu prawa autorskie do mojego projektu. Z nagłówkami raczej tak nie odczuwam, bo dziewczyny pisały, że to mój projekt 😊

2. Z jakich programów korzystasz przy tworzeniu grafiki komputerowej? Czy obsługa ich stanowiła problem?
Korzystam tylko z jednego. PhotoShop Adobe CS5. Mogłabym jeszcze tworzyć w CorelDraw, gdybym go posiadała. 
Jestem samoukiem. Nikt nie uczył mnie, jak korzystać z PhotoShop – wszystkiego nauczyłam się metodą prób i błędów z niewielką pomocą YT. Dodatkowo nie potrafię rysować myszką – robię to tylko touchpadem 😊

3. Czy brałaś udział w jakichś kursach związanych z grafiką komputerową? 
Nie. W szkole miałam podstawy Corela, ale to nie kurs. Na pewno kiedyś zamierzam kilka takich zrobić i być może zająć się grafiką jako pracą, ale to za jakiś czas.

4. Jak według Ciebie poradzić sobie z niechęcią do ćwiczeń, zmęczeniem?
Ojej, to trudne pytanie. Osobiście moją motywacją jest mój narcyzm. Uwielbiam być w centrum uwagi, uwielbiam być podziwiana, a super sylwetka to najlepsza droga do ukradkowych spojrzeń facetów 😃 Poza tym lubię się sobie podobać. Nie byłabym szczęśliwa, gdybym nie była zgrabna i wysportowana. Uważam więc, że drogę do motywacji wypadałoby znaleźć w tym, jak człowiek się ze sobą czuje. Ewentualnie zawsze można zastosować system nagród i kar 😊

5. Które zajęcia fitness najbardziej lubisz? Dlaczego?
Obecnie chodzę na pole dance i choć nie przepadam za strechingiem, którego jest tam dużo, to uważam, że to ciekawy sposób ćwiczeń. Tym bardziej, że dla mnie to nie tylko ćwiczenia, ale też przełamywanie lęku wysokości. Bardzo lubię też zajęcia na zgrabną pupę, to w ogóle chyba część ciała, którą ćwiczę najczęściej. Wydają mi się takie najbardziej energiczne.

6. W jaki sposób łączysz czytanie z innymi pasjami?
W sumie ciężko powiedzieć, bo nie zwracam na to uwagi. Po pracy chodzę na pole dance i zamierzam raz w tyg na siłownię z chłopakiem. Grafiką zajmuję się, gdy mam coś do zrobienia lub mam ochotę coś zrobić. Czytam też, kiedy mam ochotę. Moje pasje są po prostu tak różne, że raczej się ze sobą nie kłócą.


ELA Z BLOGA SONRISAART
Ela to kobieta kochająca życie. Z każdej chwili próbuje wycisnąć jak najwięcej dla siebie i swojej rodziny. Jest zakochana nie tylko w książkach, ale również w podróżach i smacznym jedzeniu. O swojej dodatkowej pasji opowiada tutaj.

1. Jakie podejście ma Twoja rodzina do treningów?
Absolutnie fantastyczne! Capoeira podoba mi się tak bardzo właśnie dlatego, że możemy ćwiczyć ją razem: ja, mój mąż i moje dziecko. Od dziecka zresztą się zaczęło: najpierw ćwiczył on, potem także my daliśmy się wciągnąć. Wspólne treningi, warsztaty, spotkania – to wszystko sprawia, że jesteśmy ze sobą jeszcze bliżej, mamy wspólna pasję, wspólne cele i przede wszystkim mamy okazję do spędzania czasu razem. 
jeśli chodzi o dalszą rodzinę – bardzo nam kibicują. Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby komuś nie podobało się to, że ćwiczymy. Słyszałam, że część ludzi uważa capeirę za sztukę walki związaną jakoś z dziwnymi praktykami religijnymi. Nic z tych rzeczy! Capoeira jest, na dzień dzisiejszy i przynajmniej w takiej wersji, jaką my ćwiczymy, dyscypliną sportową. A szerzej: sposobem aktywnego spędzania czasu i jednocześnie doskonalenia siebie. W sensie fizycznym, ale i psychicznym – capoeira uczy wytrwałości w dążeniu do celu i stawiania sobie kolejnych wyzwań, przesuwania granic. Same plusy!

2. W swoim wpisie piszesz o tym, że zwracasz większą uwagę na dietę. Dlaczego? 
Myślę, że to chyba pojawia się u wszystkich, którzy czynnie i „na poważnie” decydują się uprawiać jakąś dyscyplinę sportową. Po prostu nagle zauważasz, że to, co jesz, kiedy jesz i jak jesz ma ogromne znaczenie dla Twojego samopoczucia i treningu. Zdarzyło mi się kiedyś długo nie spać, a następnego dnia ratować się kawą i jakimiś pączkami, w małych ilościach zresztą, bo musiałam zdążyć ze zleceniem przed deadlinem. Ale trening po takim dniu był ciężki. Wymiękłam już na rozgrzewce, potem przy każdym ćwiczeniu kręciło mmi się w głowie i robiło mi się słabo. To była nauczka. Od tamtej pory wiem, że w dniu treningu należy zjeść posiłek, który doda energii, ale też nie bezie zbyt ciężki. Od pewnego czasu nie jem mięsa, więc zwracam też większa uwagę na ilość białka, magnezu i żelaza w diecie. Bo ich brak (i jeszcze paru innych składników) też obniża kondycję. A idąc na trening po prostu chcę dać z siebie wszystko, nauczyć się jak najwięcej!
Jest jeszcze kwestia wagi, którą muszę zrzucić, bo… łatwiej będzie mi wykonywać niektóre ruchy i akrobacje. To wszystko się łączy: dobra dieta, aktywność ruchowa, nawodnienie, odpowiednia ilość snu. Zrozumiałam (i poczułam) to dzięki capoeira i bardzo się z tego cieszę. Bo niby wszyscy o tym wiemy, ale rzadko wprowadzamy to w życie. Capoeira dała mi kopa, by jednak przekonać się do zmian.

3. Od jakiego wieku można zacząć treningi? Czy ten sport nie jest zbyt brutalny dla dzieci?
Mój trener powtarza, że capoeira jest dla każdego i można zacząć ćwiczyć w każdym wieku. Moje dziecko zaczęło trenować, gdy miało cztery lata i to chyba optymalny wiek, by rozpocząć swoje pierwsze spotkania z tą sztuką walki. Oczywiście dla takich maluchów treningi prowadzone są bardziej w formie zabawy, w która wprowadzane są pewne podstawowe ruchy. Ale na przykładzie mojego syna widzę, że trenowanie caopoeira naprawdę przynosi mnóstwo korzyści. Nie tylko poprzez wspieranie ogólnego rozwoju fizycznego i koordynacji ruchowej, ale także dlatego, że ćwicząc nabiera się pewności siebie, trenuje się refleks i uczy się szacunku do innych.
Czy ten sport jest brutalny? W jakimś sensie na pewno. W końcu to sztuka walki. Tylko, że tu nie chodzi o to, by kogoś złoić i pozamiatać, ale o to, by przeciwnika przechytrzyć. Z boku gra capoeira wygląda trochę jak taniec. Fakt, mogą zdarzyć się kontuzje – słyszałam o złamanych żebrach, widziałam zadrapania i siniaki. Pewno zdarzają się też ludzie, którzy będąc w roda i grając z przeciwnikiem chcą go pokonać za wszelką cenę. Na szczęście nie miałam jeszcze takich doświadczeń. Spotykałam się raczej z sytuacją, gdy grający szanują siebie i swoje wzajemne umiejętności. W środowisku, w którym ja trenuję ten, kto ma większe doświadczenie, dostosowuje swoją grę do tego, kto doświadczenia ma mniej. Tak, żeby zmusić do myślenia i dania z siebie wszystkiego, a jednocześnie, by nie zrobić krzywdy. Przynajmniej celowo. Choć nie da się ukryć – w capoeira, jak w przypadku każdej innej dyscypliny, a zwłaszcza sztuki walki, istnieje ryzyko kontuzji. 
Z drugiej strony – to uczy też przełamywać strach przed tym, że będzie siniak itd. Dzięki temu mam poczucie, że gdybym była w sytuacji, w której musiałabym się bronić, nie spraliżowałby mnie strach, bo wiedziałabym jak kopnąć, żeby zabolało i żebym zyskała na czasie i mogła uciec…

4. Czy w tym sporcie są jakieś zawody ogólnopolskie czy światowe? Jeśli tak, to czy brałaś kiedyś w takich udział / zamierzasz brać? 
Capoeira nie jest dyscypliną olimpijską. Nie ma też jakiejś światowej organizacji itd. Są różne grupy, które mają swój styl i metody nauczania. Ale są zawody. Wewnątrz grupy lub między grupami. Na poziomie ogólnopolskim i międzynarodowym. Sama wciąż za krótko trenuję i za mało umiem, by móc choćby myśleć o udziale w takiej imprezie. Nigdy nie brałam udziału i póki co raczej nie jest to moim celem. Bardziej interesuje mnie zdobywanie kolejnych umiejętności i ewentualnie kolejnych „stopni”, choć zdaję sobie sparwę, że dużo jeszcze przede mną.
Rywalizacje i udział w zawodach nigdy mnie nie kręciły, niezależnie od uprawianej dyscypliny, a było ich trochę (jazda na nartach, pływanie). No może oprócz biegania i nordic walking – tu chciałabym wziąć udział w maratonie, ale bardziej dla sprawdzenia, czy dam radę, niż dla wyniku.
Czy moje podejście w przyszłości się zmieni? Nie wiem. Na razie nie myślę o zawodach. Za to o eventach, gdzie po prostu gra się capoeira z różnymi ludźmi o różnym stopniu zaawansowania – jak najbardziej. To świetne imprezy z bardzo pozytywną energią. I one nakręcają na więcej!

5. Jaki styl Cię najbardziej interesuje i dlaczego? 
W capoeira wyróżnia się kilka stylów. Jest capoeira angola, który skupia się na tańcu i współpracy bardziej, niż na walce. To taki chyba najbardziej tradycyjny, często nawiązujący także do dawnej kultury i tradycji brazylijskich niewolników i byłych niewolników. Drugi styl to capoeira regional – bardziej dynamiczny, z większą ilością elementów walki. Trzeci to capoeira moderna – współczesna wersja, która łączy w sobie oba poprzednie style. Jest jeszcze capoeira carioca – najbardziej brutalna, najbardziej przypominała sztuke walki w takim popularnym rozumieniu tego pojęcia, ale z tego co wiem, ta tradycja nie jest obecnie kontynuowana. 
W grupie, w której ćwiczę stawiamy na capoeira moderna, czyli tę nowoczesną wersję. Jednak w jej ramach można grać w różnych stylach, a więc i powoli, nisko, przy ziemi, ale też można grać szybko, wysoko, z dużą ilością kopnięć. Wszystko zależy od muzyki, jaką mamy w roda (czyli kole, wewnątrz którego się walczy). I tu mam problem, bo… nie wiem, co wolę! Podoba mi się ta wolniejsza gra, ale nie ukrywam, że szybszy rytm dodaje więcej energii i gra jest po prostu inna! Tak naprawdę po prostu lubię capoeira! Właśnie za te różnorodność. A więc odpowiadając na pytanie: capoeira moderna, w każdym rytmie. ;)

6. W jaki sposób łączysz czytanie z innymi pasjami?
O… bardzo dobre pytanie, bo… sama zaczynam się zastanawiać, jak to wszystko połączyć! Nie wyobrażam sobie życia bez czytania, ale mam też inne pasje: capoeira, dietetyka (mam zamiar połączyć z tym tematem moją zawodową karierę), scrapbooking, podróżowanie, mam ochotę też wrócić do biegania. A przecież mam też pracę i rodzinę! W takiej sytuacji przypomina mi się stare chińskie przysłowie: „Jeśli nie masz czasu, znajdź sobie dodatkowe zajęcie”. Znalazłam – taniec brzucha! ;) I coraz bardziej przekonuję się, że grunt to dobra organizacja!
Do tej pory czytałam, kiedy mogłam. W każdej wolnej chwili. Zawalałam przez to wiele rzeczy, dlatego teraz ustalam sobie pory, w których czytam. Na pewno jest to wieczór, przed snem. Idealne wyciszenie, oderwanie się od komputerów, telefonów, telewizorów. W weekendy często czytam też rano. Budzę się wcześnie, około 5.30, robię kawę i korzystam z chwil całkowitego spokoju, gdy nic nie brzęczy, nie miga, nie marudzi… 
jestem na etapie szukania takiego planu dnia, który będzie mi odpowiadał. Wciąż testuję nowe rozwiązania. Obecnie najlepiej sprawdza się wczesna pobudka, realizacja jak największej liczby zawodowych obowiązków do czasu, aż nie obudzi się dziecko, potem szykowanie do przedszkola i wtedy mam czas dla siebie. Pracuję, trenuję (bieganie i jogę), gotuję, czasem scrapuję. Potem spędzam czas z dzieckiem i często idę na popołudniowy trening capoeira. A wieczorem czytam. Czytam też wtedy, gdy potrzebuję się wyrwać z rutyny i zabiegania i wyskakuję na godzinę „w miasto”, czyli do swojej ulubionej kawiarni. No i w środkach lokomocji – pociąg, samolot, autobus. Jedynie w aucie nie potrafię czytać – to chyba jakaś wersja choroby lokomocyjnej. Czytam na wakacjach, kiedy pozwalam sobie na większy luz i nie mam tylu codziennych obowiązków… I wtedy, gdy wiozę dziecko na zajęcia dodatkowe i mam godzinę czekania – czytanie to idealna czynność w takich chwilach!
Średnio udaje mi się przeczytać około 10 książek w miesiącu (standardowych rozmiarów, koło 400 stron), więc chyba ta organizacja nieźle mi wychodzi. Tak myślę! I jeszcze powiem tak: jeśli coś Cię naprawdę bardzo pasjonuje i naprawdę czujesz, że chcesz to robić, zawsze znajdziesz czas i sposób! A jeśli nie – trzeba zadać sobie pytanie, czy tego naprawdę chcesz. 



Chciałabym serdecznie podziękować za udział w mojej akcji i odpowiedzi na wysokim poziomie!

A jakie są Wasze pasje? :)
Zobacz więcej >

„Królewska klatka” – Victoria Aveyard


Tytuł: Królewska klatka

Tytuł oryginalny: King's Cage
Cykl: Czerwona Królowa (tom 3)
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska, Adriana Sokołowska-Ostapko
Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Otwarte, Moondrive
Data premiery: maj 2017
Ilość stron: 568
ISBN: 978-83-7515-440-5


Z całej „bestsellerowej trylogii” wyniosłam tylko niedosyt. A ostatnia część podobała mi się najmniej. Mam jednak nadzieję, że autorka napisze jeszcze... czwarty tom! Dlaczego? 

Wychodzę z założenia, że przy cyklach należy ominąć punkt przytaczania skróconego opisu fabuły, by nie psuć całej zabawy z zagłębiania się w dalszą historię. Ci co czytali pozostałe części, to i tak wiedzą na co czekają i czego mogą się spodziewać w ich kontynuacji. Zdradzę Wam jedno: w tej części dużo jest Mare i Mavena! Niekoniecznie w dobrych stosunkach.
„Gdzieś w oddali, głęboko we mnie, odzywa się błyskawica. Pozwolimy im, by się nawzajem powybijali.”
Nadal pozostaję pod wrażeniem w kwestii wykreowanego przez autorkę świata. Jest on nieszablonowy i niekonwencjonalny, przez co szybko można się w nim zatracić. To uniwersum jest chyba jednym z moich ulubionych. Niestety cała reszta już kuleje. 

Bohaterowie się nie zmieniają, więc jeśli chcecie wiedzieć co o nich myślę – zapraszam na recenzje dwóch pierwszych tomów tutaj i tutaj. Zmienił się tylko mój stosunek do nich, bowiem zaczęłam darzyć ich... niechęcią. Momentami moja irytacja sięgała zenitu, a uczucie zażenowania kiełkowało już przy drugim tomie. Teraz wydają mi się jeszcze bardziej egoistyczni i pozbawieni większej logiki. O ile jestem w stanie zrozumieć burzę w sercu i umyśle, o tyle nie potrafię pojąć niektórych bezsensownych zachowań.


Najpoważniejszym zarzutem skierowanym do omawianej książki jest nuda, brak płynnej akcji i brak wyraźnego zaangażowania czytelnika w treść. Jeśli w drugiej części przeważały opisy, które spowalniały fabułę, to w trzeciej mogłabym napisać, że w ogóle nie występują dialogi. Mogłabym tak napisać, by podkreślić fakt, że opisów było jeszcze więcej niż poprzednio, przez co czytało się leniwie i bez emocji

A teraz pytanie – dlaczego liczę na kontynuację? Bo nic nie zostało wyjaśnione. Zakończyłam przygodę z cyklem Czerwona Królowa biedniejsza o jakiekolwiek zakończenie, które definitywnie wyjaśniłoby sens całego przedsięwzięcia. Mam nadzieję, że jeszcze doczekamy się dalszych losów naszych bohaterów, ponieważ koniecznie muszę wiedzieć, co zadziało się dalej.


Vicotria Aveyard – urodziła się w East Longmeadow, w amerykańskim stanie Massachusetts. Wyjechała do Los Angeles, gdzie na Uniwersytecie Kalifornijskim studiowała scenopisarstwo. W Los Angeles mieszka do dziś. Pracuje jako pisarka i scenarzystka, jak sama mówi: "traktuje swoją pracę jako powód, by czytać dużo książek i oglądać jeszcze więcej filmów". Jest autorką książek z gatunku fantastyki, głównie dla młodzieży. Najbardziej znana jest z serii książek "Czerwona królowa". Swoją pierwszą powieść napisała w rok po ukończeniu kursu scenopisarskiego na University of Suthern California. Nie ukrywa, że jej zamiarem przy pisaniu książki "Czerwona królowa" było stworzenie książki, która doczeka się ekranizacji.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte!
Zobacz więcej >

NEWSY: LITERATURA #5


Zapraszam Was na mocno spóźnione, a przez to skrócone wydanie najnowszego wpisu w ramach cyklu NEWSY: LITERATURA. Jak widać moje plany dotyczące punktualności zweryfikowało życie. 

WYDARZENIA:
  • CYKL AUDYCJI RADIOWEJ – ŚLADAMI CONRADA

O Conradzie opowiadają znawcy i miłośnicy jego twórczości, oraz tłumacze jego dzieł. Wszystkie audycje można odtworzyć na stronie internetowej Programu 2 Polskiego Radia. Więcej informacji tutaj. Źródło: Instytut Książki


  • NARODOWE CZYTANIE 2017

Lekturą Narodowego Czytania w 2017 roku jest „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Finał odbędzie się już 2 września. Więcej informacji tutaj. Źródło: Instytut Książki


  • WARSZTATY DLA BLOGERÓW I KRYTYKÓW

Warsztaty „Gdynia pisze” odbędą się w ramach Dni Nagrody Literackiej Gdynia. Skierowane są one do blogerów i krytyków literackich, którzy chcieliby pisać w sieci o non-fiction. Więcej informacji tutaj. Źródło: Biblionetka


  • STACJA LITERATURA 22

W ramach Stacji Literatura zaplanowano „Lekcję języka poetyckiego”, skierowaną do dzieci ze Szkoły Podstawowej w Stroniu Śląskim. Więcej informacji tutaj. Źródło: Biblionetka

  • DNI NAGRODY LITERACKIEJ GDYNIA

Odbędą się one już w dniach 31 sierpnia – 3 września w Muzeum Miasta Gdyni. Klubie Ucho i Muzeum Emigracji w Gdyni. Dni otworzą spotkania z nominowanymi w kategoriach eseistyka i poezja. Więcej informacji tutaj. Źródło: Lubimyczytać

  • FESTIWAL NON-FICTION

2. edycja Festiwalu Non-Fiction odbędzie się w Krakowie w dniach 25-27 sierpnia. Tematem tegorocznej edycji jest „Zmiana”. Kraków po raz drugi stanie się polską stolicą reportażu. Więcej informacji tutaj. Źródło: Lubimyczytać

KONKURSY:
  • PÓŁFINAŁ ANGELUS 2017

Jury ogłosiło listę 14 książek, które weszły do półfinału w wcale o Literacką Nagrodę Europy Środkowej „Angelus”. Więcej informacji tutaj. Źródło: Wirtualny Wydawca


  • NAGRODY HUGO 2017

Przyznano Nagrody Hugo dla twórców literatury fantastycznej. Drugi rok z rzędu statuetkę za najlepszą powieść zdobyła N.K. Jemisin – tym razem za „Wrota obelisków”. Więcej informacji tutaj. Źródło: Booklips

POZOSTAŁE:
  • ZACZYTANA ŁAWKA W WARSZAWIE

12 sierpnia odsłonięto kolejną w Warszawie „Zaczytaną Ławkę”, która stanęła na Bulwarach Wiślanych. Ławki mają kształt książek, a malowany na niej obraz nawiązuje do klasyki literatury, baśni i bajki. Więcej informacji tutaj. Źródło: Instytut Książki


  • KSIĄŻKA MOJEGO ŻYCIA

Bibliotekarze i czytelnicy z Dolnego Śląska stworzyli wspólnie projekt, w którym opowiadają o książce swojego życia, a do opowieści dołączają fotografie z wybraną publikacją. Więcej informacji tutaj. Źródło: Instytut Książki


  • ŁĄKA LEŚMIANA

Została otwarta przy Muzeum Polin. Jest to plenerowa przestrzeń międzyludzkich spotkań i prezentacji artystycznych. Więcej informacji tutaj. Źródło: Instytut Książki


  • KSIĄŻKA CARLOSA RUIZA ZAFÓNA

Już 11 października pojawi się w księgarniach zakończenie tetralogii Cmentarza Zapomnianych Książek. Więcej informacji tutaj. Źródło: Biblionetka


  • ŁAWECZKI LITERACKIE W NOWEJ HUCIE

W ramach odsłony przedsięwzięcia „Kody Miasta”, pojawią się w Nowej Hucie ławeczki literackie. Można podsyłać propozycje kandydatów na takie ławki. Więcej informacji tutaj. Źródło: Biblionetka


  • NIEPUBLIKOWANY MANUSKRYPT J.K.ROWLING

Autorka przyznała, że ma na swoim koncie jedną baśń, która do tej pory nie ujrzała światła dziennego. Została ona spisana na sukience, a jej tematem przewodnim jest polityka. Więcej informacji tutaj. Źródło: Coprzeczytać


  • SERIAL NA PODSTAWIE POWIEŚCI J.K. ROWLING

Już w kwietniu zobaczymy serial na podstawie książek napisanych przez Roberta Calbraitha. W rolę Cormorana Strike'a wcieli się Tom Burke. Więcej informacji tutaj. Źródło: Booknews


  • EKRANIZACJA POWIEŚCI JOYCE CAROL OATES

Kryminalna powieść Joyce Carol Oates  „Lives of the Twins” zostanie zekranizowana już 25 sierpnia. Ukaże się w kinach pod tytułem „Podwójny kochanek”. Więcej informacji tutaj. Źródło: Lubimyczytać


  • EKRANIZACJA POWIEŚCI WILLIAMA GIBSONA

Projektem ekranizacji powieści „Neuromancer” Williama Gibsona, miałby się zająć Tim Miller, reżyser komiksowego filmu „Deadpool”. Więcej informacji tutaj. Źródło: Booklips


  • „LOLITA” NABOKOVA INSPIROWANA OPOWIADANIEM DALEGO

Pewien Doktor z Uniwersytetu Harvarda natknął się na opowiadanie Salvadora Dalego, które mogło być inspiracją dla Vladimira Nabokova przy pisaniu „Lolity”. Więcej informacji tutaj. Źródło: Booklips


  • KORESPONDENCJA AGATHY CHRISTIE Z WYDAWCĄ

HarperCollins zorganizowało wystawę nieupublicznionej do tej pory korespondencji Agathy Christie z jej wydawcą, która ujawniła nieznane oblicze pisarki. Więcej informacji tutaj. Źródło: Booklips
Zobacz więcej >
Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka