"Mały Książe" Antoine de Saint-Exupéry

Głównym bohaterem jest tytułowy Mąły Książe, który pozostawia swoją planetę, na której zagościła jego pierwsza prawdziwa miłość, Róża, i wyrusza w podróż po innych zakątkach jego "świata". Trafia w miejsca, z którego wynosi jakąś ciekawostkę, anegdotę, uczy się tego jak wyglądają i zachowują się inni ludzie, po takim czasie samotności. W końcu trafia na Ziemię, pustynię, gdzie rozbił się Pilot. To właśnie on rysuje mu baranka. Idąc dalej spotyka lisa, który opowiada mu o oswajaniu. I tak przemierza pustynię w poszukiwaniu przyjaźni, na koniec i tak lądując przy swej miłości.

Gdy pierwszy raz sięgnęłam po książkę byłam w piątej klasie podstawówki. Wychwyciłam ją z półek biblioteki szkolnej i siadając w kącie czytelni pochłonęłam ją w parę godzin. Czytało się z łatwością i byłam wprost zachwycona, oczarowana zawartością jak i przesłaniem. Chciałam czytać ją co jakiś czas, ale bałam się straconego czasu, który mogłabym poświęcić na odkrywanie nowych przygód literackich. Więc odłożyłam i obiecałam sobie, że jak tylko zapragnę uciszyć swoją duszę to sięgnę po nią. Jakie było moje szczęście, kiedy dowiedziałam się w drugiej klasie gimnazjum, że jest ona lekturą! Więc z uśmiechem na ustach i zachwytem w sercu sięgnęłam po nią kolejny raz. I ponownie oświeciła mnie swoim blaskiem. Później przeczytałam ją jeszcze dwa razy. Raz, gdy rozdzierała mnie niesamowita tęsknota za domem rodzinnym. Wtedy zrozumiałam ból Małego Księcia. Tylko, że ja nie pozostawiłam za sobą nikogo ukochanego. Przemierzałam planety razem z tytułowym bohaterem, przemierzałam pustynię z Pilotem. Pochłaniałam wszystkie mądrości zawarte w książce, by na koniec, po wielu, wielu latach stwierdzić, że jest to jedna z moich ulubionych pozycji, do której będę wracać tak często jak tylko będę miała okazję czy ochotę. Zwłaszcza, że dostałam swój własny egzemplarz, który jest z dedykacją od siostry na nowy start w życiu, z dala od domu.

Z całego serca polecam lekturę osobom zarówno tym młodszym jak i również z czystym sumieniem ludziom dorosłym. Książka jest ponadczasowa, ponieważ zawiera wartości zgodne z życiem w każdym wieku.

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. Małego Księcia i ja mam już za sobą. Piękna opowieść, moim zdaniem nieco podobna do Piotrusia Pana. Zawsze chętnie przeczytam jakąś zgrabną recenzje, węc masz we mnie czytelniczkę. Zapraszam też do siebie! Czekam na nexta. :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że bardzo dobrze czytało mi się "Małego Księcia", chyba nawet sięgnęłam po niego wcześniej niż wtedy, gdy miałam go jako lekturę, bo siostra miała swój egzemplarz :) Piękna opowieść. KLIK

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka