"Czas pokaże" Anna Ficner-Ogonowska



Liczba stron: 715
Wydawnictwo: Znak

Anna Ficner- Ogonowska ostatnimi czasy była jedną z tych autorek, które wzbudzały mój szczególny podziw. Wybrałam się nawet na spotkanie z nią w jednym z warszawskich salonów Empiku i spodziewałam się po niej naprawdę dużo dobrego, zanim niestety sięgnęłam po „Czas pokaże”. Po serii o szczęściu spodziewałam się kolejnego „bum”, które zmiażdży moje serce. Niestety tak się nie stało. Jak uwielbiam autorkę i jej styl, tak ta książką moim zdaniem była po prostu nudna. Kolejna rzecz o zakazanej miłości, w dodatku miłości przyprawiającej o zawrót głowy i to wcale nie z powodu akcji czy wielkich uczuć, lecz przez różnicę wieku bohaterów uwikłanych w to uczucie, pokazujących jak bardzo śmieszne i niesmaczne to było. Łukasz mógłby być ojcem Julki, a jednak połączył ich namiętny związek. Ciotka Klara była jedną z najtrudniejszych ludzi, których do tej pory nie mogę rozgryźć. Rozumiem, że starość i miłość rządzą się swoimi prawami, ale tym razem odbyło się tutaj zbyt duże naciągnięcie. A matka? Pamiętam, jak pani Ania opowiadała, że kocha ona Julkę, na swój własny, niezrozumiały sposób, ale kocha. Ja się pytam- jaki to sposób? Czy matka nie powinna walczyć o swoje dziecko jak lwica? Ja naprawdę dużo rozumiem i wiem, że uczuć matczynych podważać się nie powinno, ale przez cały czas chciałam krzyczeć, gdy widziałam jak bardzo egoistycznie podchodzi do wszystkiego. Wyrzuty wyrzutami, ale dziecko najważniejsze! Moje serce skradli natomiast Xawery, ciotka Marianna i Nela. Chyba po prostu kocham dobrych, mądrych i życzliwych bohaterów! To oni pokazali mi, jak to cudownie byłoby mieć takich ludzi wokół. Kibicowałam im z całej siły w życiowych zmaganiach. Była jedna sytuacja, która mnie szczególnie zirytowała i dwa zdania z ust Julki. Sytuacja miała miejsce przy „załamaniu nerwowym”. Nie do końca pojmuję, jak można wpaść w TAKI ostry stan tylko po tym, jak dowie się o jedną informację więcej o kimś, kogo się kocha, a która wcale niczego burzyć nie musi. I jak można mieć pretensję o to, że ktoś coś ukrył, skoro się nawet nie pytało, a jeśli już ktoś próbował cokolwiek na ten temat powiedzieć, wygadać się, przyznać, to druga osoba kończyła temat! No i zdania, które mnie całkowicie już wytrąciły z równowagi, to słowa „ja bardzo rzadko płaczę” i „ta rodzina mnie zahartowała”. Niby gdzie tym udowadnia? Przez całą książkę ryczała z 5 razy i to bez powodu moim zdaniem. I zahartowała? No proszę, Julka jest jedną z tych najsłabszych ludzi, jakie widuje się i mówi o nich: nadwrażliwi. I te momenty, kiedy bohaterka chciała być chociaż w myślach złośliwa, ale nawet tam była na to zbyt miła, by umieć.

Jednak mimo wszystko naprawdę polecam autorkę do dalszego obserwowania jej postępów, bo Alibi na szczęście i wszystkie kolejne części były po prostu nieziemskie! Żałuję, że nie ma kontynuacji losów Hanki, Mikołaja i mojej kochanej Dominiki, ale niestety nie można z książek tworzyć Mody na sukces.



Książka bierze udział w wyzwaniu "Kiedyś przeczytam" oraz "52 book challenge".

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka