"Nieukarani" Kamila Denis



Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 346

Jan Berent jest z zawodu policjantem, który przez swoje niewłaściwe zachowanie został zdegradowany i przeniesiony do podziemi Komendy, tzw. Archiwum X oraz wysłany na przymusową terapię z podejrzeniem zespołu Aspergera. Kiedy przez przypadek zjawia się pierwszy na miejscu zbrodni, ukradkiem robi zdjęcie ofiary, by w późniejszym czasie móc prowadzić niezależne śledztwo na własną rękę. Rozpoczyna swoją nieoficjalną procedurę poznania prawdy, a w tym celu odkopuje demony przeszłości dotyczące morderstw sprzed trzydziestu lat, kiedy to grasował Grabarz. Nad jego sprawą pracował niegdyś jego ojciec, podczas ponownej analizy wychodzą na jaw kolosalne błędy popełniane przez funkcjonariuszy z dawnych lat i nie jest to tylko wina zacofanych wtedy metod technologii, ale i samego sposobu prowadzenia tejże sprawy. Teraz pora na połączenie faktów, przedstawienie dwóch spraw. Czy jedynym elementem łączącym wszystkie śledztwa jest okrutny sposób ściągania skóry z człowieka? I co z tym ma wspólnego Bianka Kostecka, która zabieg ten przeżyła? Czy Janowi uda się dotrzeć do prawdy? Czy pomagająca mu Marta Helczer, szefowa działu laboratoryjnego, będzie miała kłopoty za ujawnianie śladów i wyników śledztwa osobie nieupoważnionej? Czy depczący Janowi po piętach Tomasz Walkowiak, starający się o posadę naczelnika, najbardziej szanowna w policji i jednocześnie jedna z najbardziej znienawidzonych przez Janka osób zdoła go powstrzymać? I jaką rolę w tej sprawie odegra historia, obóz koncentracyjny, zgrupowania neonazistowskie i lampa, której prawdopodobnie abażur w czasie drugiej wojny światowej wykonywany został z ludzkiej skóry? Przeczytaj koniecznie!

Stargard, czyli miejsce, w którym dzieje się cała akcja jest mi bliski ze względu na to, że znajduje się niedaleko miejsca mojego urodzenia. Między innymi to właśnie to sprawiło, że czytałam opisaną historię z zapartym tchem, wyobrażając sobie bohaterów na ulicach tego miasta. Ogólnie książka nie zachwyca, choć ma swój urok. Nie powiem, że mnie zafascynowała, ale na pewno zaciekawiła, zwłaszcza wątek historyczny. Okładka książki odnosi się do zabiegu ściągania skóry i mnie samą przyprawia o dreszcz. Jeśli chodzi o konstrukcję tekstu, to rozdziały są krótkie i czyta się je bardzo szybko, może ze względu na dynamiczną akcję, a może to zasługa dużych liter? Natomiast mówiąc o bohaterach, muszę stwierdzić, że autorka zmieniła mój sposób postrzegania policjantów. Weźmy na tapetę Jana Berenta. Policjant powinien być unormowany, uspołeczniony, prawy i postępujący zgodnie z przyjętymi zasadami, przestrzegający prawa. Tutaj mamy jednak rozemocjonowanego, aspołecznego mężczyznę, który mimo zakazu prowadzi własne śledztwo, chcąc rozwiązać sprawę, która na pierwszy rzut oka w ogóle nie powinna go dotyczyć. Ponadto jest narwany, porywczy i za nic ma etykę czy jakiekolwiek zasady. Ten motyw akurat spodobał mi się bardzo, ponieważ był o wiele ciekawszy, niż gdybym miała słuchać o nudnym funkcjonariuszu, który posługuje się schematami, by schwytać sprawcę, opierając się tylko na książkowej wiedzy. Pozostając przy temacie bohaterów, to jedyną osobą, której nie mogłam znieść był oczywiście Tomek Walkowiak, który był aroganckim, pewnym siebie, zadufanym i egocentrycznym gościem. Za każdym razem gdy czytałam o jego niezachwianej wiary w swoje słowa i postępowanie, miałam ochotę zetrzeć mu ten jego chytry uśmieszek z twarzy. I to była chyba jedyna postać, której nie trawię. Jednak żaden z bohaterów nie zdobył mojego serca, wszystkich traktowałam na równi i szczerze mówiąc, nikomu po kryjomu nie kibicowałam. Tutaj właśnie zabrakło mi tego "wow", utożsamiania się czy wcielania w rolę któregoś z nich.
Podsumowując, książka ciekawa, w niektórych momentach wciąga, jednak na dłuższą metę czyta się ją po prostu, by przeczytać do końca, bo jak się zaczęło jakąś historię, to należy ją skończyć. Zwłaszcza, jeśli nie jest najgorsza, należy po prostu do dobrych, przeciętnych. Ot, taki kryminał. Z utęsknieniem wyczekiwałam "bum", elementu zaskoczenia, który zwali mnie z nóg. Niestety go zabrakło. Jednak dla zapełnienia czasu polecam. Polecam również każdemu, kto nie oczekuje zbyt wiele od kryminałów lub dopiero zaczyna z nimi przygodę. 


Za możliwość przeczytania chciałabym podziękować wydawnictwu Novae Res

Książką bierze udział w wyzwaniach "52 book challenge", "Historia z trupem" oraz "Wyzwanie kryminalne".

Udostępnij ten post

12 komentarzy :

  1. Lubię kryminały i to bardzo, nawet jeśli ten byłby tylko przeciętny to przeczytam choćby ze względu na wątek historyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tam zbyt wiele tego, ale proszę :)

      Usuń
  2. Nie przepadam za kryminałami, ale może kiedyś się skuszę ;)
    http://reading-mylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może...morze jest głębokie i szerokie! :D

      Usuń
  3. Zastanawiałam się, czy wziąć tę książkę do recenzji, ale doszłam do wniosku, że jak kryminał to tylko Tess Gerritsen ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze parę dobrych autorów kryminałów :D

      Usuń
  4. Przyznam, że od niedawna sięgam po kryminały, więc ten może mi się choć trochę spodobać. Jednak już zaczynam mieć wysokie standardy! :D Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nawet dla kogoś z dłuższym stażem jeśli chodzi o czytanie kryminałów, to czasami coś lżejszego się przydaje :D

      Usuń
  5. Nie wiem, czy bym się nie rozczarowała. Ale nie mówię nie, może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trudno, metoda prób i błędów :D

      Usuń
  6. Zapowiadała się nawet ciekawie, ale jednak odpuszczę sobie przeczytanie jej. Pozdrawiam cieplutko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja decyzja :D
      Ja również pozdrawiam, jeszcze cieplej! :D

      Usuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka