[BOOK TOUR] "Maybe someday" Colleen Hoover

Tytuł: Maybe someday
Liczba stron: 381
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7515-341-5


Ridge jest muzykiem. Tworzy teksty dla swojego zespołu, jednak nie może jeździć z nimi w trasę. Jednak pewnego dnia przeżywa blokadę twórczą, która postanawia nie mieć swojego końca. Wtedy z pomocą przychodzi dziewczyna z sąsiedztwa.
Sydney jest wrażliwą, młodą kobietą, której właśnie świat wali się na głowę. Upada i kiedy myśli, że już musi wrócić do domu z pochyloną głową i mieczem na tarczy- z pomocą przychodzi jej chłopak z sąsiedztwa. Oboje są sobie potrzebni. Oboje się uzupełniają. Jednak oboje wiedzą również, jak bardzo niebezpieczne i bliskie są granice. Wiedzą, że nie mogą ich przekroczyć, więc rozpoczynają walkę ze swoim sercem. W grę wchodzą uczucia i załamania kilkoro ludzi. Czy uda im się wygrać? Kto w tej walce stanie się przegrany i czy będą ofiary?

Colleen Hoover ma ogromny talent do łamania serca, czy Wy również do zauważyliście? Potrafi tak zagrać na uczuciach, że człowiek potrafi topić się w swoich łzach godzinami. Po lekturze "Maybe someday" wiem, że będę się jeszcze długo zbierać. To ona skradła moje myśli i duży kawał mojego serca. Sydney, Ridge, Maggie, Warren- oni wszyscy są po prostu niesamowici. Cała fabuła była niesamowita i miała ten swój niepowtarzalny klimat. Choć zakończenie było do przewidzenia, to i tak myślę, że wszystko było tutaj unikatowe. Hoover przywiązuje dużą wagę do ludzi, ich charakterów, uczuć, to się naprawdę obecnie bardzo ceni w dobrej literaturze. Rozwijanie istotnych wątków, retrospekcja, zamierzona treść, dobrze sprecyzowana, dopracowana i utrzymana w porządnej atmosferze. Styl jest lekki, przyjemny, przez co czyta się szybko. Akcja dynamiczna, nie przynudza, nie usypia. Są ludzie, których możesz polubić, są i ci, którzy potrafią irytować (np. Bridgette, choć przy niej to miałam bardziej ubaw). Jednakże nie jest tak, że wszystko jest jasne i utrzymane w tym samym tempie. Sytuacje się zmieniają, a wraz z nimi zmieniają się też nasi bohaterowie, ich podejście czy myśli. Ogólnie rzecz ujmując, jest to doskonała książka, z doskonałą zawartością, która potrafi wzruszyć, rozbawić i zadziwić. Jest to najlepsza książka, jaką do tej pory przeczytałam tej autorki. Lepsza nawet od rozsławionej "Hopeless"! 



Książka została przeczytana w ramach akcji Book Tour [link] dzięki Justynie z bloga Z miłości do książek, której ogromnie dziękuję, bo książką jestem zachwycona!


Książka bierze udział w wyzwaniu "52 book challenge".

Udostępnij ten post

11 komentarzy :

  1. Przeczytałam "Ridge" i od razu na myśl przyszła mi MODA NA SUKCES xD. To chyba dobrze nie świadczy hah. Tak ciepło piszesz o tej książce, że aż naszła mnie ochota na przeczytanie :D! Bardzo fajna akcja z tym Book Tour, ale kompletnie nie dla mnie, czasem jedną książkę czytam miesiąc -.-.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ale książka naprawdę warta uwagi :D
      Ja również tak mam! Dlatego biorę udział w tych akcjach, żeby się mobilizować! :)

      Usuń
  2. Mam ją od dawna w planach. Zbiera tyle dobrych recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może najwyższy czas na nią? :D

      Usuń
  3. Też uważam, że ta książka jest lepsza nawet od rozsławionej "Hopelesls''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Hopeless" jest skrajnie naiwną opowieścią dla nastolatek. "Maybe someday" jest lepsza, chociaż Colleen Hoover to pisarka jak dla mnie mocno przeceniana, no może za stara jestem , ona w sumie pisze dla nastolatek. Ale przeczytać można, chociażby po to żeby wiedzieć o co tyle krzyku...

      Usuń
  4. Książka dopiero przede mną i jestem jej ogromnie ciekawa. Do tej pory przeczytałam tylko "Hopeless" ale bardzo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej polecam tą książkę! :)

      Usuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka