"Coś pożyczonego" Emily Giffin

Tytuł: Coś pożyczonego
Tytuł oryginalny: Something Borrowed
Liczba stron: 400
Autor: Emily Giffin
Wydawnictwo: Otwarte
Cykl: Coś pożyczonego (tom 1)
Data wydania: 10 stycznia 2011
ISBN: 978-83-7515-163-3


Darcy i Rachel to najlepsze przyjaciółki od najmłodszych lat. Łączą je wspomnienia, znajomi i wspólne miejsce zamieszkania. Niestety dzieli ich dużo więcej, przede wszystkim różnica w charakterze. Darcy to typowa, przebojowa dziewczyna, która musi mieć wszystko pod kontrolą, zwłaszcza ludzi. Jest egocentryczną, zarozumiałą lalunią, dla której liczy się wygląd. Natomiast Rachel jest cichą, oddaną przyjaciółką, która zawsze żyła szczęściem Darcy. Wszystko ulega zmianie, kiedy w grę wchodzi miłość. Okazuje się, że źle połączone pary zniszczą zaufanie i reputację wielu osobom. Miłość na siłę nigdy nie jest dobra. Jak z tej sytuacji wybrnie Rachel, która zawsze stała na uboczu, starając się nie wychylać i zawsze podawać pomocą dłoń zakochanej w sobie Darcy?

Na podstawie tej książki został nakręcony film "Pożyczony narzeczony", który jest jednym z moich ulubionych jeśli chodzi o filmy romantyczne. Przykro mi stwierdzić, że ponownie najpierw obejrzałam- później przeczytałam. Jestem jednak zadowolona, że akcje tak się od siebie różniły, iż traktuję je jako zupełnie inne historie. Pomijając bohaterów, których w książce wyobrażałam sobie pod postaciami aktorów z filmu, przez co dużo mocniej działało to na moją wyobraźnię. Jeśli chodzi o fabułę, to na początku nie wiedziałam jak do tego podchodzić. To znaczy, wiedziałam czego się spodziewać, ale nie wiedziałam, czy w książce będę w stanie o tym czytać. I jak się okazało- momentami moje obawy się potwierdziły. Rachel w książce była moim zdaniem dużo bardziej bezwzględna. Może po prostu autorka niezbyt postarała się w opisach uczuć, a może tak właśnie miało być, ale wydawało mi się, że w filmie bohaterka czuła większe wyrzuty sumienia przez swoje zachowanie i wykazywała większe zainteresowanie swoją przyjaźnią. Tutaj jednak nie wyglądało to zbyt dobrze. Pomijając ten jeden zgrzyt, kiedy to współczułam tej, którą pani Emily próbowała przedstawić w złym świetle- książka była ekstra. Taki przyjemny umilacz czasu, nad którym nie trzeba za długo się zastanawiać, bo i tak zna się zakończenie. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że jest to dopiero pierwsza część! Więc niewiele myśląc, od razu zabieram się za następną. Mam nadzieję, że akcja będzie równie ciekawa i nie będziemy czytać tylko smęcenia. Mimo mojej nienawiści do egoistycznych kobiet w powieściach, chyba bardzo polubiłam Darcy. No cóż, może nie ją, a jej podejście do życia. Każdy chciałby być taki beztroski. Ciekawa jestem co będzie dalej, teraz, kiedy pojawią się schody. Jak nasi bohaterowie sobie z nimi poradzą. Zdecydowanie nie mogę doczekać się kontynuacji powieści. 


Książka bierze udział w wyzwaniu "52 Book Challenge".

Udostępnij ten post

4 komentarze :

  1. bardzo ciekawa recenzja :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjna powieść. Moja recenzja w sobotę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobne odczucia miałam przy Plotkarze - w książce bohaterowie są o tyle gorsi od serialowej wersji, że dosłownie musiałam odłożyć książkę: nie umiałam wyobrazić ich sobie tak obojętnych na uczucia bliskich i zapatrzonych w siebie. Książki o której piszesz nie czytałam, obił mi się o uszy film, i jako że nie jestem wielką fanką tego typu literatury to pewnie sięgnę po ekranizację :)
    Pozdrawiam
    www.bookish-galaxy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że przy Słodkich kłamstewkach miałam identycznie :)
      Ekranizacja bardzo fajna, polecam! Książkę zresztą też...

      Usuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka