Wyzwanie- MÓJ PIERWSZY RAZ

Nie będzie tu historii o tym, jak to byłam wybitnym dzieckiem i czytałam już od najmłodszych lat. O nie! Długo zamiast siedzieć przed jakimikolwiek książkami- bawiłam się. Na podwórzu, w domu, na działce- gdziekolwiek! Byleby nie siedzieć przed czymś zobowiązującym. Rzecz zmieniła się, kiedy wyrosłam z tych zabaw, czytaj: w wieku mniej więcej dwunastu lat. Jeszcze wtedy wracałam do tego, jednak coraz bardziej zaczynało mnie to nudzić. Nudę tą podsycał fakt, że rodzice zaczęli kazać mi spędzać każde wakacje, rok w rok na działce, gdzie nie było nikogo, z kim mogłabym się bawić. Wprawdzie miałam siostrę, ale młodszą o siedem lat, więc co mi po tym? Wtedy odnalazłam stare książki mojej babci. Ponoć babcia i tata dużo czytali, jednak rzadko to widziałam, aż w końcu przestałam widywać całkowicie. Tak więc wstawałam rano, czytałam, kładłam się, czytałam i tak całymi dniami. Do dyspozycji miałam tylko kilka pozycji, więc za bardzo mnie to nie rozwijało. Kiedy w końcu mi się nudziło, zaczynał się rok szkolny i wracałam do domu. Tam nie mogłam patrzeć na te same książki, więc przestawałam czytać. Po czasie zaczęłam chodzić do biblioteki. Najpierw szkolnej, później publicznej. Moja prawdziwa historia z czytaniem rozpoczęła się od lektury "Małego Księcia", jednak tak bardzo mi się podobała, że czytałam ją w kółko i w kółko. Później wypadłam z rytmu, pozwoliłam się porwać w wir nauki. Bardzo się starałam być dobra, ale im bardziej się starałam, tym bardziej nie mogłam wytrzymać i skupić się, więc siedziałam nad książkami do nauki całe dnie i pół nocy, ale i tak nie przynosiło to efektów, więc siedziałam jeszcze więcej. Później w grę wpadł komputer i moje pierwsze znajomości internetowe. Choć traciłam na nie bardzo dużo czasu, który mogłabym spożytkować w dużo ciekawszy sposób- nie żałuję. To właśnie tam poznałam swoją obecną Miłość, z którą mieszkam od dwóch lat, a od pięciu jesteśmy razem i swoje dwie najlepsze do dziś przyjaciółki. Więc na długi czas porzuciłam czytanie, choć dawało mi ono schron i stabilizację, której w moim życiu zabrakło. Za to bez przerwy poświęcałam się albo tym znajomością albo nauce. Od czasu do czasu coś przeczytałam, jednak nie było tego zbyt wiele. W Liceum znowu powróciły do mnie nowe siły. Czytałam na każdej przerwie, odsuwałam się od ludzi albo to oni odsuwali się ode mnie. I tak ich nie lubiłam, więc jeszcze bardziej zagłębiałam się w swój własny świat. Tak przeżyłam trzy lata. Po wyjeździe z rodzinnego miasta znów miałam długą przerwę, która trwała prawie rok. Miałam ciężką, fizyczną pracę, po której nie miałam siły sięgnąć nawet o lekturę. Dopiero we wrześniu 2015 roku wszystko znów wróciło do normy, ja do książek, życie nabrało barw prawdziwego życia. Teraz czytam mnóstwo książek, bardzo to lubię i mam nadzieję, że już nic nas nie rozdzieli. 

To tyle, dziękuję za uwagę. I dziękuję organizatorce akcji, bardzo miło było się wygadać. :)

Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. Ja moją przygodę z czytaniem zaczęłam w momencie, kiedy moja mama miała już dość czytania mi w kółko jednej bajki, więc nauczyła mnie literek; a później to już jakoś poszło. Pamiętam też, że domowe wydanie Romea i Julii miało śliczną okładkę i zawsze bardzo chciałam tę książkę przeczytać, ale zawsze kończyło się na tym, że czytałam w kółko tylko kilka pierwszych stron :D
    Świetny jest ten post *.*
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoją przygodę to pamiętam, kiedyś pisałaś :D Pamiętam, że się nią zachwycałam, taki ciekawy sposób na poznanie liter! :D

      Buźka!

      Usuń
  2. Świetnie się Ciebie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jest mi bardzo miło z tego powodu :)

      Usuń
  3. Świetnie opisałaś swoją historię. Pozdrawiam cieplutko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Pozdrawiam, Kochana! :)

      Usuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka