[BOOK TOUR] "Mąż potrzebny na już" Małgorzata Falkowska

Tytuł: Mąż potrzebny na już
Liczba stron: 416
Autor: Małgorzata Falkowska
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 6 lipca 2016
ISBN: 978-83-7835-501-4






Bernadettę i jej pięć zwariowanych przyjaciółek poznajemy podczas wieczoru sylwestrowego, kiedy to przypieczętowują swoje postanowienia na nowy rok. Są one różne, tak jak różne są ich charaktery i priorytety. Autorka skupia się jednej, szczególnej obietnicy- znalezieniu męża przez Berkę. Pomysł z góry skazany jest na niepowodzenie i nikt nie wierzy w jego spełnienie, nawet sama bohaterka. Jednak postanawia spróbować i rozpoczyna swoją przygodę ze światem mężczyzn, kiedy to poznaje kilku ochotników, zniesmacza się i zbiera doświadczenie, by później móc się na nim uczyć. Stworzona wraz ze współlokatorem tabela "Idealnego kandydata na męża" pokazuje cechy, jakie przyszły partner musi mieć i jakich jednocześnie nie może. To według tego planu Berka poszukuję swoją wymarzoną miłość. Co randka tym większe wtopy. Z czym zmagać się będzie bohaterka i czy uda się jej odnaleźć to, czego szuka? Jacy naprawdę okażą się faceci? Autorka zaprezentowała nam kilka ciekawych sposobów na znalezienie męża w XXI wieku!

"Mąż potrzebny na już" to debiutancka powieść Małgorzaty Falkowskiej, przepełniona humorem, ukazująca perypetie sześciu singielek, które przyjaźnią się od lat, dogryzają sobie, ale mimo wszystko kochają się jak rodzeństwo. Romantyzm w tej fabule nie odgrywa aż tak znaczącej roli, co jest zdecydowanie na plus dla historii. Główna uwaga skupia się na dowcipie, którego tutaj nie zabrakło. Śmiałam się do rozpuku przy wszystkich randkach, przy spotkaniach przyjaciółek jak i na obiadach rodzinnych. Nie było chyba sytuacji, która zapewniłaby mi inne uczucia, ale właśnie tego potrzebowałam po godzinach smutku ze "Slow Burn"- dużej dozy żartu. I na całe szczęście tutaj to otrzymałam, za co jestem serdecznie wdzięczna autorce. 

Jest to powieść przepełniona komizmem i ciętym językiem bohaterów. Na jej kartkach odnajdujemy różne osobowości, inne zainteresowanie i odmienne poglądy. Priorytety jakimi kierują się bohaterowie mogą być w różnoraki sposób odebrane, dlatego autorka dała duże pole do popisu czytelnikowi, pozwalając wybrać jaki charakter postaci odpowiadałby mu najbardziej. Mnie osobiście powaliła z nóg Zosia i obie babcie głównej bohaterki. Pierwsza z nich zyskała moją życzliwość poprzez swoje nierozgarnięte podejście do życia, bezkres wyobraźni lub jak kto woli- bezsensowność. Babcia Stasia za wymyślność, a babcia Berki za cynizm i luźne nastawienie do świata. Na pewno nie potrafiłabym znaleźć wśród bohaterów takiego, który nie przypadłby mi do gustu.

Bohaterowie są prości, co tylko dodaje im uroku. Każdy jest wyraźnie zarysowany, przyzwyczajamy się do ich charakterów, które są niezmienne, obdarzamy uczuciem i traktujemy jak własnych przyjaciół. Narracja jest pierwszoosobowa, co sprawia, że patrzymy na całość oczami głównej bohaterki, utożsamiamy się z nią, mając wrażenie, jakbyśmy stali przy niej i uczestniczyli w opowieści. A co jak co, ja bym chciała pójść na kilka takich randek, by móc pośmiać się z kandydatów! To właśnie oni najbardziej przypadli mi do serca, ponieważ autorka bardzo postarała się, by ich usposobienia bawiły i ciekawiły, jednocześnie ośmieszając naturę ludzką.

Niestety już na początku przewidziałam kto będzie wybrankiem, jednak to nie umniejszyło powieści w moich oczach. Myślę, że tak właśnie miało być, czytelnik choć na wstępie spodziewa się rozwinięcia, to i tak bawi się przy czytaniu. Zadaniem było ukazanie w sposób zabawny sytuacji z życia i taki cel został spełniony. Lekki styl pisarki i prosty, zrozumiały i przejrzysty język sprawił, że przeczytałam książkę błyskawicznie! Po sekretach przyjaciółek, jakie zaserwowała nam na koniec autorka nie mogę się już doczekać drugiej części o losach bohaterek, tj. "Gorzej być (nie) może". Już czuję, że to skradnie mi serce. 



 



Za możliwość przeczytania dziękuję organizatorce Sandrze z bloga Miłość do czytania oraz autorce. Zapraszam również do regulaminu akcji.



Książka bierze udział w wyzwaniu "52 Book Challenge".

Udostępnij ten post

22 komentarze :

  1. Kto wie, może kiedyś się skuszę. Jak na razie ta pozycja mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie, będę musiała sobie dopisać ją do swojej listy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki gdzie występuje fajny humor, więc chętnie ją przeczytam :)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci ją w takim razie poleciłam :)

      Usuń
  4. Recenzja bardzo fajna, ale książki nie przeczytam. Nie lubię takiego wymuszonego humoru. Rych-tyk przypomina mi to książkę "PS.Kocham Cię", którą wydałam po przeczytaniu 30 stron. O trzydzieści za dużo.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam, nie wypowiem się :) Lecz "Mąż..." mi się akurat spodobał :)

      Usuń
  5. Książka co prawda nie w moim typie, ale mimo wszystko brzmi sympatycznie - lubię historie o kobiecej przyjaźni, która w ogólnym rozrachunku zwycięża z kolejnymi randkami ;) Zapowiada się lżejsza lektura na wolne popołudnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ma w sobie mnóstwo humoru! Więc na pewno to popołudnie miło spędzisz :)

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że spędziłabym z nią mile czas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po samym tytule już zasugerowałam, że to musi być książka przy której człowiek nic tylko się uśmiecha :) Zdecydowanie przydałaby się taka odskocznia :)

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
  8. tak sie zastanawiam czy to dla mnie sie nadaje xD niekiedy humor i ciety jezyk mnie irytuje :P pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam o tej powieści, a wspomniany komizm bardzo mnie zachęca. Chętnie po nią sięgnę w wolnym czasie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na swoją kolej, chyba mam numer 9.

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka