[FILM] "Balonowy chłopak" (2001)

Tytuł: Bubble Boy
Reżyseria: Blair Hayes
Scenariusz: Cinco Paul, Ken Daurio
Gatunek: Komedia
Produkcja: USA
Premiera: 23 sierpnia 2001 (świat)














Jimmy (Jake Gyllenhaal) przychodzi na świat obarczony chorobą. Brak odporności wrodzonej nie pozwala mu na normalne dzieciństwo. Proces dojrzewania spędza zamknięty w balonie. To w nim znajduje się jego pokój, w nim je, w nim się bawi. To właśnie tam przeżywa swoją pierwszą nastoletnią miłość. Chloe, mimo iż kocha go całym sercem- nie może pozwolić sobie na takie życie. Życie z osobą, której nigdy nie dotknie, nigdy nie pocałuje. Pozostaje jej znalezienie nowego kandydata. W głębi duszy liczy jednak na to, że Jimmy wyjdzie ze swojej bańki, by zacząć prawdziwe żyć. Wszystko byłoby prostsze, gdyby nie bakterie, które mogą go zabić. Kiedy już wie, że nie powinna mieć nadziei odnajduje Mark'a. To właśnie on jej się oświadcza i wspólnie wyjeżdżają, planując ślub nad Niagarą. To natomiast staje się pewnym motorem do działań dla balonowego chłopaka. Konstruuje on własną bańkę, która pozwoli mu na przemieszczanie się. W głowie zrodził się bowiem plan- dotarcie nad wodospad, przerwanie ceremonii zaślubin i wyznanie swoich prawdziwych uczuć. Od tej pory poznajemy jego przygody podczas drogi, spotkania z różnymi rodzajami ludzi, odkrywanie świata i jego przykrych dodatków. W pościg za nim rusza jego obsesyjna matka wraz z ojcem, który nigdy jej się nie stawia, choć nie pochwala zachowań. Jaki będzie przebieg podróży?

Film był idealną pozycją na sobotni wieczór ze znajomą, gdzie miałyśmy się odprężyć, wyluzować. Jest to typowa komedia, której koniec można przewidzieć już na samym początku, najpewniej po przeczytaniu fabuły. Bohaterowie są doskonale dobrani do tej historii, nieskomplikowane charaktery nadające całości spokojną tonację. Nie było większych ekscesów, uniesień, łez czy ze śmiechu czy ze smutku, po prostu taki jednostajny ruch, gdzie się uśmiechałam z poczynań głównego bohatera. Polecam na takie letnie wieczory, gdy nie ma nic ciekawego w telewizji, a nie mamy ochoty na jakiś konkretny gatunek. To jest takie "byleco", taki "odmóżdżacz". Co prawda porusza temat nadopiekuńczości, jednak jest on tutaj mocno przerysowany. Zawsze można sięgnąć również ze względu na głównego aktora! :)


Udostępnij ten post

4 komentarze :

  1. O filmie nie słyszałam, głownie dlatego, że nie oglądam takich :D
    Jednak teraz wiem, że w sumie może mi się spodobać, bo jest taki inny :D
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    I przy okazji zapraszam na wydarzenie konkursowe
    https://www.facebook.com/events/1046947058721737/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można spróbować! :)

      Dziękuję za zaproszenie!

      Usuń
  2. Eh może gdyby był mniej przewidywalny, to może bym obejrzała...

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka