"Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" Anna McPartlin


Tytuł: Gdzieś tam w szczęśliwym miejsce
Tytuł oryginalny: Somewhere Inside of Happy
Liczba stron: 400 
Autor: Anna McPartlin
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: 31 sierpnia 2016
ISBN: 978-83-276-2071-2






Zdecydowanie zaliczę tą pozycję do jednej z najlepszych, jakie znajdują się na mojej półce. Choć czytałam skrajne opinie i bardzo przejmowałam się tym, jak wypadnie ona w moich oczach, to mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że autorka podołała swojej roli i nie utonęła w ciężkiej tematyce, jaką sama rozpoczęła.

Kiedyś przewijała mi się często jej pierwsza książka "Ostatnie dni królika", jednak nigdy nie znalazłam na nią dość siły, by chociażby zakupić. Już wiem, jaki ogromny i okrutny błąd popełniłam. Podobno treści w książkach Anny McPartlin w dużej mierze są odbiciem jej osobistych doświadczeń. Jestem naprawdę ciekawa, które są to momenty.

"Gdybyś tylko nie zaprosił mnie na randkę. Gdybym tylko się z tobą nie przespała. Może wtedy nie miałabym ochoty uderzyć się w twarz, ilekroć patrzę na siebie w lustrze."

Poznajemy kilkoro znaczących bohaterów. Każda z postaci opisanych tworzy tą historię, a brak chociażby jednej z nich dałoby się wyczuć w treści. Idealnie komponują się w całość, każdy ma wpływ na przebieg wydarzeń. Maisie,  samotnie wychowująca matka dwójki nastoletnich dzieci ma mnóstwo niezagojonych ran. Przeszłość z mężem katem, którego nienawidziła od samych początków znajomości, walka o przetrwanie i o dzieci to tylko nieliczne z nich. Obecnie zajmuje się matką chorą na demencje, pracuje na dwóch stanowiskach i opiekuje się Valerie, córka, która wchodzi w wiek buntowniczy oraz Jeremym, który natomiast nie sprawiał problemów i zajmował się swoją rodziną najlepiej jak umiał. Jedyną dobrą rzeczą w tym stanie był fakt, iż byli wreszcie bezpiecznie. Do czasu, aż znika chłopak. Od tego momentu czytamy walkę matki o znalezienie syna, ciężkie momenty, podszyte nadzieją na szczęśliwe zakończenie. Jednak z góry już wiemy, że takiego końca nie będzie, a całe śledztwo skazane jest na porażkę. 

Jest to książka, którą zakończyłam zalana łzami. Musicie wiedzieć, że czytając ją byłam w pociągu. Nie uwierzycie, jak ludzie się na mnie patrzyli. Obecnie mam zapuchnięte oczy i nadal huragan w serce. Życie jest takie przewrotne i niesprawiedliwe. Obserwujemy, jak splot przypadkowych momentów tworzą tragedię. 

Jest to opowieść o nietolerancji, o bólu i krzywdzie, jaką wyrządzić mogą bliskie nam osoby. Opowiada o strachu przed plotkami i myślami innych ludzi, o homoseksualizmie, o tym dlaczego warto prosić o pomoc i rozmawiać. 

Szybko domyśliłam się, co stało się tak naprawdę, choć do samego końca czytałam z zapartym tchem. Przypuszczenia się sprawdziły, ależ ile mi to emocji zeżarło! Bardzo bałam się zakończenia. Bałam się momentu, w którym prawda wyjdzie na jaw, w którym jasno będę miała napisany koniec tej smutnej historii. 

Była to dla mnie szczególnie okrutna i bolesna historia, bo od pierwszych kartek bardzo polubiłam Jeremiego, skradł moje serce. Był wrażliwym, pełnym ciepła chłopcem, który zawsze myślał o innych. Nienawidzę autorkę za to co mu zrobiła. I nie mogę przeżyć, że był to tylko wypadek, że bohater by żył, gdyby nie jedno, złe posunięcie! Gdyby ludzie wokół zorientowali się wcześniej, jak ten chłopiec był pełen strachu i bólu. Gdyby byli bardziej tolerancyjni i mógł im zaufać. Gdyby tylko tak się nie bał...

"Babcia strasznie za tobą tęskni, Jeremy. Wszyscy tęsknimy. Valerie też tu jest, kochanie. Już to mówiłam, prawda? Proszę, synku, już czas, żebyś wrócił do domu. Dobrze?"

Warsztat literacki jest cholernie dobry. Powieść ta jest idealnie wyważona, nie ma zbyt dużo opisów, jest za to w sam raz dialogów! Dialogi te składają się głównie z krótkich zdań, co sprawia, że powieść jest rzeczywista i czyta się ją szybko, a wyobrazić sobie sceny jest naprawdę bardzo łatwo. Bohaterowie są realistyczni, każdy z nich ma cechy, które moglibyśmy dopasować do nas samych. 

Historia pisania z kilku perspektyw pozwala nam poznać każdą wersję, przyczynę i skutek. Uczucia, jakimi kierują się wybrane osoby i wydarzenia, które doprowadziły do rozpadu. Pochyłą kursywą poznajemy myśli naszych bohaterów, które są osobistymi wyznaniami, jakich wstydzi się główny narrator. Pełno tu bólu, wspomnień i żalu. Każdy się obwinia, bo tak naprawdę każdy jest odpowiedzialny za śmierć bohatera.

Polecam lekturę wszystkim, bo mnie skłoniła ona do refleksji nad życiem i życiem innych bohaterów mojej historii w realnym świecie :) Ujrzałam znaczenie wartości, przez której brak tak wiele może się wydarzyć. Brak pewności siebie, brak stałego elementu, dającego bezpieczeństwo. 


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu HarperCollins!

Udostępnij ten post

16 komentarzy :

  1. Oh, jak chcę tę książkę przeczytać. Tyle dobrego czytałam, a "Ostatnimi dniami królika" byłam zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja muszę właśnie sięgnąć po "Ostatnie dni..." :)

      Usuń
  2. Czytałam i byłam zachwycona :) muszę też koniecznie sięgnąć po "Ostatnie dni królika" :) pozdrawiam Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie również bardzo wzruszyła. teraz czas na Ostatnie dni królika. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego nie zwróciłam uwagi na tę książkę w zapowiedzi, będę musiala ją zakupić, bo jest warea uwagi,

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi na twórczość autorki, mimo że słyszałam o niej bardzo dużo dobrego. Dopiero po przeczytaniu Twojej recenzji zrozumiałam, że popełniłam błąd. Będę musiała sięgnąć po tę powieść w najbliższym czasie ;)

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tej autorce nie raz, ale nigdy nie mogłam usiąść do jej książki. Chyba czas to zmienić.

    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka zbiera bardzo dobre recenzje. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka