"Driven. Namiętność silniejsza niż ból" K. Bromberg


Tytuł: "Driven. Namiętność silniejsza niż bó"

Oryginalny tytuł: Driven
Liczba stron: 376
Autor: K. Bromberg
Wydawnictwo: Septem
Data premiery: 12 listopad 2014
ISBN: 978-83-246-9686-4



Zacznę przede wszystkim od tego, że serię Driven zaczęłam czytać w dość nietypowy sposób, bo od tyłu. Najpierw poznałam historię pozostałych bohaterów, a teraz będę pochłaniać cztery części opowiadające mi o dwóch głównych. 

"Namiętność silniejsza niż ból" to debiutancka powieść Bromberg, w której poradziła sobie doskonale. Miałam już okazję czytać kilka niezbyt trafnych debiutów i ten szczególnie mnie zaskoczył, choć nie obejdzie się bez minusów. 

Poznajemy Rylee Thomas, kobietę sukcesu, która nieświadoma swoich wdzięków zamyka się na świat uczuć i doznań. Niepewność siebie spotęgowała przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Każdy aspekt życia musi mieć pod kontrolą, nie pozwalając sobie nawet na odrobinę szaleństwa. Mieszka natomiast ze swoją przyjaciółką z czasów studenckich, która jest jej zupełnym przeciwieństwem. I którą poznamy bliżej w następnych częściach. 

Ry pewnego dnia spotyka na swojej drodze Coltona Donavana, kierowcę wyścigowego, który ma ciało Boga, charakter kobieciarza i jak przystało na tak zbudowaną postać- dostatek forsy. Bogaci rodzice zapewniają mu wszystko to, czego potrzebuje do szczęśliwego życia. Jednak wspomnień z jakimi się zmaga przez poszarpane dzieciństwo nie są w stanie mu wymazać. Czy mężczyzna z mroczną przeszłością i kobieta, która potrzebuje stabilizacji będą potrafili się odnaleźć w swoich ramionach? Spójrz jak wybucha ich gorący romans. 

"Wszędzie dookoła czuję gryzący smród destrukcji. Desperacji. Śmierci. W uszach mam jego gasnący i rwący oddech. Brakuje mu tchu. Umiera."

Przyznam szczerze, że w tej powieści zabrakło mi tego, co w "Sweet Ache" i "Slow burn" uważałam za najlepsze- świat przedstawiony z dwóch stron. Wolałam, kiedy perspektywy się przeplatały, a ja jako czytelnik mogłam oceniać intencje bohaterów, będąc stałym obserwatorem. 

Minusem jest również uczuciowa strona tej powieści. Miałam wrażenie, że wszystkie emocje są wymuszone i na siłę wplatane w dialogi. Jednak może tacy właśnie mieli być bohaterowie- płytcy i na swój sposób indywidualni. Odnoszę również wrażenie, że nie jest to opowieść wielowątkowa. Niby autorka stara się wplatać inne tematy, to i tak rzadko mogłam je sobie przyswoić i się nad nimi zastanowić, szybko były wymieniane. 

Nikt jednak nie odbierze K. Bromberg talentu do budowania napięcia seksualnego. To pożądanie, jakim obdarzona jest ta książka wyczuwalne jest z każdą kartką. Opisuje to w sposób subtelny, nie powodujący niesmaku czy odrazy. Dialogi jakie zostały skonstruowane bawią, niekiedy wzruszają i czasami dają do myślenia. Autorka uwielbia bawić się w analizę psychologiczną bohatera, co przerzuca nawet po części na główną bohaterkę. 

Jest to powieść, przy której miło spędziłam czas, zwłaszcza, że już wiem na co stać Bromberg. Lubię pióro tej autorki, jej przyjemne słownictwo i budzącą sympatię fabułę. Zawsze stara się choć odrobinę zagrać na emocjach czytelnika, wplatając niekiedy wątki społeczne. 


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Helion!

Udostępnij ten post

7 komentarzy :

  1. A mnie cała ta seria bardzo przypadła do gustu. Autorka rewelacyjnie budowała napięcie pomiędzy bohaterami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, tej serii jeszcze nie czytałam więc z chęcią nadrobię zaległości ;) Brzmi nawet ciekawie, a ja potrzebuję lekkiej rozrywki po ciężkim tygodniu.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  3. Głośno jest o tej serii, muszę w końcu się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Głośno o tej serii, aż do ... porzygu. Ale kiedyś jak będę mieć czas, to przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś rok temu (?) przeczytałam trylogię o Rylee i Coltonie i zakochałam się. Do tego stopnia byłam nimi zauroczona, że historię odświeżałam sobie po kilka razy. Ostatnio coś mnie natchnęło, żeby znowu to zrobić i tym razem to nie przeszło. Nie wiem, czy to przypadkiem nie wina tego, że znam to na wylot (chociaż Pottera czytałam już tyle razy i nie mam dosyć), ale wszystko wydało mi się takie płytkie, mdłe i typowe. Aż odłożyłam książkę, żeby całkiem nie zepsuć sobie zdania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam twórczości tej autorki, ale bardzo chciałabym to zmienić, tylko na razie czasu wolnego brak.

    OdpowiedzUsuń
  7. W wolniejszym czasie zapewne po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka