[FILM] "Jak zostać kotem" (2016)

Tytuł: Nine Lives
Reżyseria: Barry Sonnenfeld
Scenariusz: Dan Antoniazzi, Ben Shiffrin, Matt Allen, Gwyn Lurie, Caleb Wilson
Gatunek: Familijny, Komedia
Produkcja: Chiny, Francja
Premiera: 3 sierpnia 2016 (świat)












Barry Sonnenfeld to reżyser znanych wszystkim "Facetów w czerni" oraz "Rodziny Adamsów". Tym razem ponownie serwuje nam komedię familijną, będącą całkowitym oderwaniem od rzeczywistości. Elementy fantastyczne splatają się z realnymi problemami, a wszystko zostało okraszone nutą humoru. 

Tom Brand (Kevin Spacey, znany aktor z serialu "House of Cards") ma ambitne plany. Chce postawić najwyższy budynek na północnej półkuli. Do celu idzie po przysłowiowych trupach, nie zważając na rodzinę, poświęcając szczęście żony i córki nad swoją prace. Ponadto jest szefem swojego syna, który za wszelką cenę stara się mu przypodobać, a do którego ma jednak ciągłe pretensje. Kiedy zaniedbuje urodziny jedynej córeczki w pewnych okolicznościach jego dusza zamienia się miejscem z kotem. Problem w tym, że Tom nienawidzi tych puchowców. Tak oto zaczyna się jego przygoda, a raczej przygoda Pana Puszka i rodziny Toma. Czy uda mu się odzyskać własne ciało i wybaczenie najbliższych?

Byłam niesamowicie zadowolona, kiedy dowiedziałam się o opiniach jakie krążyły na temat tego filmu. Zadowolona, bo nie widziałam ich przed seansem, dzięki czemu przyszłam na niego z otwartym, czystym umysłem, z góry nie narzucając wymagań ani nie wypatrując wad opisanych w poszczególnych recenzjach. 


źródło: kadr z filmu "Jak zostać kotem"
Nie uprzedzałam się i nie rozczarowałam. Od komedii familijnej nie wymagam, by była ambitna, o ciężkiej tematyce, będąca skarbnicą przemyśleń. Wymagam za to, by się dobrze bawić, a ten punkt zdecydowanie mogę po tym filmie odhaczyć. Faktycznie, zachowanie kota całkowicie odbiegało od rzeczywistości, ale w końcu ten film miał być odrealniony, prawda? No chyba, że macie kota pijaka, który ma własne myśli, marzenia i potrafi tańczyć. Sam tytuł i opis wskazywał, że na próżno doszukiwać się tutaj odwzorowań rzeczywistych zachowań. Należy również pomyśleć, że w zamierzeniu odbiorcą miała być młodsza publika. 

Tak wciągnęłam się w fabułę, że nawet nie zwróciłam uwagi na dubbing, a jak wiecie- głos podkładał nie kto inny, jak Tomasz Kot. Nawet ten incydent nie kaleczył aż tak moich uszu, gdy zatraciłam się w czymś ważniejszym- historii opisanej w filmie.

Choć humor niekiedy był na niskim poziomie, to sytuacje z kotem wynagradzały mi wszystko. Zdarzały się nawet chwile wzruszenia! 

Bohaterowie również zachowali pewny poziom. Mamy ich zróżnicowane charaktery, które są mocno podkreślane. 

Ponadto mamy w nim pewną mądrość. Jeśli na seansie byli rodzice, to oni na pewno ją dostrzegli. Bowiem jak łatwo w obecnym życiu zapomnieć o tym co najważniejsze- o szczęściu rodziny. O tym, że należy pielęgnować każde uczucie, ponieważ są one jak kwiat, wymagają stałej opieki. Należy zatrzymać się i ujrzeć jak ten czas szybko leci. 

Film polecam szczególnie na rodzinne wieczory bądź niedzielne popołudnie, kiedy to możemy zebrać się wszyscy razem i obejrzeć coś, co zbliży nas, ukazując pewną wartość. 

źródło: kadr z filmu "Jak zostać kotem"

Udostępnij ten post

14 komentarzy :

  1. Chciałam iść na niego do kina, ale grali go tylko rano.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wystarczy, że widzę kota i już jestem zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię filmy familijne ^_^ Oglądam je od czasu do czasu :D Jak zostać kotem wydaje się dość absurdalną produkcją, ale to tym lepiej :D Pewnie kiedyś to obejrzę ^_^ Tylko dubbing... nie cierpię go w filmach, ale pewnie będę musiała go przetrawić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam i naprawdę mi się podobała ;) Faktycznie o dubbingu w pewnym momencie się zapomina... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sceny z kotem były rewelacyjne. Śmiałam się jak głupia :) Ale reszta jakoś nie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat nie kojarzę tego filmu, ale wydaje się dosyć ciekawy. Lubię komedie, więc może kiedyś uda mi sie go obejrzeć.

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  7. Na filmie byliśmy prawie całą rodziną, Najmłodszy został w domu z Babcią :) Kot (mimo, że kotów nieco się obawiam) okazał się rewelacyjnym bohaterem i kompanem na popołudnie. Dubbing zupełnie nam nie przeszkadzał - moje dziewczyny zachwycone były głosem Pana Kota ;) Naprawdę interesujący, familijny film :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę koniecznie obejrzeć tę produkcję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Według mnie ten film był bardzo przyjemny i zabawny. Fabuła wprost idealna dla takiej kociary jak ja ^.^
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze mówiąc nie słyszałam o tym filmie, jednak chętnie go obejrzę, gdy już z mojej listy wykreślę te, które chcę zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dziwny tytuł, ale na pewno kryje się z nim coś ciekawego ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak tylko zobaczę ten film na płycie do kupienia to zagości w moim domu. Już po twoim opisie kota, który zrekompensował ci cała resztę mam chęć obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie filmy! Nie szukam w nich odniesień moralnych i poważnych rozważań, a jedynie czystej rozrywki. Chętnie obejrzę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie obejrzę ten film :)! Kiedyś z kina nawet wzięłam ulotkę, ale w końcu o nim zapomniałam. Skoro można się przy nim bawić, to ja jestem za!

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka