[PRZEDPREMIEROWE] "Prezent" Hanna Fleszar


Tytuł: Prezent

Liczba stron: 272
Autor: Hanna Fleszar
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 2017
ISBN: 978-83-8083-385-2








Hanna Fleszar to z zawodu inżynier ogrodnictwa, co jest szczególnie widoczne w omawianej lekturze. Obecnie pracuje jako administrator biura w firmie programistycznej.

"Prezent" to dziennik o pracach nad budową domu, ale i relacja z życia samej autorki, która mimo utraty kogoś bliskiego nadal walczy o swoje marzenie. 

"Dotarło do mnie. Już Go nigdy nie zobaczę. Nigdy Go nie usłyszę. Nigdy się nie przytulę. Nigdy nie poczuję tego kochanego zapachu wody toaletowej zmieszanego z zapachem Jego ciała. Koniec. Koniec mojego świata."

Nie jest to typowa powieść, którą można recenzować pod względem stylu, kreacji bohaterów czy języka. Jest to dojrzała opowieść o tragedii, ale i o determinacji. O wielkim pragnieniu, by zamieszkać w wymarzonym domu. 

Hanna Fleszar opisuje krok po kroku próby swojej rodziny, starania jakie włożyli w budowę. Niestety przez to większość słownictwa jest typowe dla branży budowlanej, przez co zwykłemu czytelnikowi ciężko jest zgłębić temat. Co rusz musiałam posiłkować się internetowym słownikiem, by znaleźć znaczenie co poniektórych określeń. Tak samo rzecz ma się ze slangiem ogrodniczym. 

Natomiast nieszczęście, które spada na rodzinę niespodziewanie, burząc idealny porządek jest umniejszone. Autorka na pewno włożyła w powieść wiele serca, jednak nie widać go na tych kartkach. Choć momentami miałam ochotę się po prostu rozpłakać, widząc ogrom cierpienia, to jednak przez większość czasu historia opisywana jest z przymrużeniem oka,  bez emocji, jakby była to opowieść, która spotyka kogoś innego, nie samą autorkę.

Jednak jest to w pełni do zaakceptowania, ponieważ gdy traci się kogoś, to tak jakby traciło się część siebie. Stajemy się wypruci z emocji, wszystko dookoła przestaje mieć znaczenie. Podejrzewam, że rana w sercu autorki jeszcze się nie zagoiła, dlatego jak najbardziej podziwiam fakt, że zdołała się z nami tym podzielić. Największy jednak ukłon za ukończenie dzieła, które rozpoczęła wraz z bliską osobą, by ona, jej dzieci i przyszłe pokolenia mogły w pełni korzystać z tego projektu, ale i również w ramach hołdu i podziękowań w stronę osoby, która włożyła w tą pracę najwięcej serca. 



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Novae Res!

Udostępnij ten post

10 komentarzy :

  1. Ciężko ocenić taką książkę. Ale na pewno warto ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi dość intrygująco, więc będę ją miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że powieść pozbawiona jest większych emocji. To dla mnie dość poważna wada.

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja będę o niej pamiętać, przynajmniej się postaram, ponieważ mnie zaintrygowałaś swoją recenzją. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja najważniejsza lektura do przeczytania w tym roku! juz sie nie mogę doczekać w księgarniach

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałem. Jednym tchem, co zrozumiałe, bo znam Autorkę, a jej Mąż był moim Przyjacielem. Z mego, nieobiektywnego z pewnością, punktu widzenia emocji tu nie brak. Tyle że podano je bez histerii (zbędnej w jakichkolwiek okolicznościach), bez ekshibicjonizmu (równie zbędnego), oszczędnie, niemal sucho. I to właśnie tutaj ukryty jest dramat. W tej ciszy, w tym niedopowiedzeniu.

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka