WYNIKI KONKURSU URODZINOWEGO


UWAGA, UWAGA!
Niesamowite emocje towarzyszyły mi przy czytaniu Waszych wypowiedzi. Każdy z Was zasługuje na nagrodę, niestety nie mam możliwości obdarowania każdego... Wszystkim uczestnikom gratuluję niekończącej się wyobraźni i dziękuję szalenie za udział! 
Pytanie brzmiało: Opisz magiczne miejsce, w którym chciałbyś/abyś mieszkać. 

I miejsce zdobywa.... SYLWIA KOBYLIŃSKA! Oto jej odpowiedź:
"Anelin - tak nazywałby się mój świat. Mieszkałyby w nim różnego rodzaju elfy, chochliki, gnomy, krasnale, wróżki, fae, nimfy, gobliny czy rusałki. Właściwie nie byłoby tam żadnych budynków podobnych do tych naszych. Domy, stodoły, gmachy, chaty i pałace wyciosane byłyby prosto ze skał, których w Anelin by nie brakowało. Wszędzie prowadziłyby kamienne dróżki, w których moglibyśmy ujrzeć najpiękniejsze kamienie, nazywane przez mieszkańców tęczowymi oczyma. Na każdym kroku widoczny byłby urodzaj natury. Gigantyczne drzewa, pachnące i kolorowe kwiaty, krzewy owocowe... To jedynie naparstek wszystkiego! Różne okazy zwierząt, niektóre podobne do tych naszych, inne zupełnie jak nie z tego świata. Niebo miałoby tam kolory pastelowego błękitu lub ciemnego, wzburzonego morza, zależne by to było od pogody. Mnóstwo małych jezior, wodospadów, pagórków i gór. Kraina zupełnie jak z bajki co nie znaczy, że nie czyhałby tam żadne niebezpieczeństwa. Ziemie tą zamieszkiwałby też nieprzyjazny lud Wyradów. Byłyby to hybrydy elfów i smoków łaknące władzy. Oprócz nich Lodowe Jezioro, które pokazuje przyszłość, jednak mało kto uchodzi żywy w drodze do niego. Kraina wielu tajemnic, radości i smutków. Właśnie tam chciałabym mieszkać :)"- Gratuluję! Gratuluję pomysłu i zbudowania magicznego świata od podstaw. Wymyślnych nazw, ciekawych, kreatywnych pomysłów nie zaczerpniętych z książek ani z życia. 

Na wyróżnienia zasługują również cztery inne odpowiedzi, jednak nie mam możliwości przyznania więcej nagród, nad czym bardzo ubolewam...

Wyróżnienie, DAGMARA JANIK:
"Chciałabym opisać jeden dzień z mojego świata pełnego magii i niespodzianek :) Kiedy tylko otworzyłam oczy wiedziałam, że ten dzień będzie wspaniały. Rano dostałam zaproszenie od Szalonego Kapelusznika na obłędną herbatkę. Bawiłam się świetnie, ponieważ ostatnio nie miałam czasu ich za często odwiedzać a bardzo chciałam się dowiedzieć co nowego słychać u moich kochanych wariatów z którymi zawsze świetnie się bawię. Popołudniu przyleciał do mnie Piotruś Pan z Dzwoneczkiem z prośbą abym poleciała z nim na niesamowitą przygodę. Polecieliśmy na szalona wyprawę pełną niebezpieczeństw. Muszę przyznać, że Piotruś bardzo się postarał abym nie zapomniała na długo tej przygody. Kiedy wróciłam do domu byłam już bardzo wykończona jednak okazało się, że to jeszcze nie koniec, ponieważ nagle za oknem ujrzałam sowę Harry’ego z zaproszeniem do Hogwardu na kolację. Nie zastanawiając się długo przyjęłam zaproszenie i udałam się do tego cudownego miejsca, które za każdym razem robi na mnie ogromne wrażenie. Kiedy dotarłam na miejsce z uśmiechem przywitała mnie Hermiona, Ron i Harry, którzy od razu zaprowadzili mnie do wielkiego pokoju Gryfonów aby opowiedzieć mi co się ciekawego u nich działo od naszego ostatniego spotkania. Ron nawet chciał się pochwalić nowymi umiejętnościami jednak niestety coś mu nie wyszło i zniszczył swój sweterek który dostał od mamy. Podczas obiadu odczuwało się napięcie między Gryfonami a Ślizgonami, ponieważ za kilka dni miał odbyć się wielki mecz w quidditcha na który zostałam zaproszona i już nie mogłam się go doczekać. Po kolacji udałam się do domu i z uśmiechem na twarzy położyłam spać :)  Myślę, że każdy z chęcia udałby się do mojego świata magii aby przezyć ze mną tak wspaniały dzień." - Dagmaro, dzielnie walczyłaś o pierwsze miejsce. To był naprawdę niesamowicie trudny wybór, ponieważ byłaś faworytką. :) Gratuluję wyobraźni! Pięknie połączyłaś kilka magicznych światów, sama z przyjemnością wybrałabym się na herbatkę z Kapelusznikiem! :)

Wyróżnienie, MONIKA WILCZYŃSKA:
Magiczny świat to szelest kart,
gdy czytam i przekręcam strony.
Magiczny świat to ciepły dom
na zewnątrz śniegiem pobielony.
Magiczny świat to marzeń trzos,
a w nim to jedno najważniejsze.
Magiczny świat to miły głos
i czułe, wciąż otwarte serce.
To w takim świecie mieszkać chcę,
tu żyć i... szukać marzeń.
Bo taki świat dziś szczęściem jest,
wśród tylu smutnych zdarzeń- Za piękny, magiczny wiersz. Gratuluję talentu i z chęcią zamieszkam z Tobą w tym świecie! :)

Wyróżnienie, MAŁGORZATA KUBACH:
"Choć pytanie wydaje się banalne, wcale takie nie jest. Wykreować coś od podstaw nie jest i nie będzie rzeczą prostą. Na szczęście od czego ma się wyobraźnie. W niej nie ma ograniczeń. Wszystko jest możliwe, osiągalne i dostępne. Może nie będę jakoś specjalnie oryginalna, bo nie stworzę wiersza ani rymowanki na zadany temat. Spróbuję napisać o moim wymarzonym świecie w najprostszy z możliwych sposobów. Zagłębię się w odmęty swojej podświadomości i wyczaruję świat jaki mi się marzy. :) Podobno nie wszystko zostało jeszcze wymyślone, dlatego w pełni świadoma i przekonana o słuszności tej tezy załączam poniżej co następuje. :) Chciałabym żyć w świecie w którym nie muszę czekać kilka godzin w kolejce do specjalisty. Tak, tak zaznaczę od razu - jestem matką i świat w którym mogłabym pójść do lekarza pediatry, bez wyczekiwania w kilkugodzinnych kolejkach, jest jednym z elementów wykreowanego przeze mnie świata idealnego. :) W moim wymarzonym świecie, nie ma kantów ani ostrych krawędzi. Wiadomo, lepiej dmuchać na zimne, a zdarte kolana malucha i towarzyszący temu płacz, nie należą do przyjemnych. Myślę sobie też, że idealnie było by, gdyby plamy z ubrań znikały same, żeby ubranka w cudowny, magiczny sposób same się prasowały oraz czego pominąć nie należy, by również samoistnie składały się w kosteczkę i lądowały w szafie. :) Miło też było by, gdyby taki świat był wolny od ulewania, kolek i stosu brudnych pieluszek. :) Tego ostatniego ominąć się nie da. Cóż zatem począć. Może niech znikają tak szybko jak się pojawiają. To co się z nimi dzieje po fakcie, niech zostaje ich "słodką" tajemnicą. :) Nie muszę przecież wiedzieć o wszystkim, co dzieje się w moim idealnym zakątku na ziemi. O czym jeszcze mogłabym wspomnieć, a czego absolutnie nie powinnam pominąć. Już wiem. Coś należałoby zrobić w kwestii niechęci dzieci do warzyw i owoców. Wprawdzie w świecie w którym żyję są na to jakieś powszechnie stosowane sposoby od chipsów z selera, wspólnego gotowania (Tylko co począć ze stosem brudnych naczyń, kiedy po całym dniu pracy zawodowej oczy same się zamykają, a poduszka tak kusi i nęci :) ) po wspólną uprawę ogródka. No i wracamy do poprzednio poruszanego tematu. Tematu z kategorii jak ułatwić sobie życie. Idealnym było by gdyby mój świat przynajmniej w odniesieniu do mnie, charakteryzował się wydłużeniem doby o choćby 3 godziny. Choć czuję, że wtedy też brakowałoby mi czasu, ale co począć. Lepsze coś niż nic. :) Nie będę zanudzała Was kolejnymi opisami mojego świata, bo miałam zawrzeć odpowiedź w kilku zdaniach, więc na tym co napisałam poprzestanę. Mam nadzieję, że nie zanudzisz się czytając tego co napisałam."- Za zabawny pomysł, przydatny świat, w którym każda mama chciałaby zamieszkać! :)

Wyróżnienie, MARCIN WOJCIECH:
"Jeśli mowa o magii, światach magicznym i tym wszystkim do czego przynajmniej w marzeniach dąży wielu z nas, to myślę że mogę w swoim wywodzie napisać po prostu o świecie jaki chciałbym by był moim udziałem. Postaram się napisać o pewnych rzeczach, których realizacja jest tak nierealna, że aż wydawać by się mogło tylko magia może sprawić by się ziściły. Wykreuję przed Państwem świat magiczny na fundamentach tego w którym wszyscy żyjemy – pozwolę sobie opisać to co zmieniłbym w świecie w którym żyję tak, by ludziom żyło się jak w najpiękniejszej baśni. I jeśli choć część z tego o czym wspomnę za chwile się ziści, to mogę powiedzieć że żyjemy w bajce. A z niej już niedaleko do świata magii. Czyż nie. :) Współczesny świat niewątpliwie zmierza ku upadkowi. Obserwujemy upadek moralności, dobrych obyczajów, życzliwości wobec drugiego człowieka. Ludzie coraz bardziej oddalają się od siebie w realnym świecie, zwracając się ku znajomościom wirtualnym, które niestety nie zastąpią bliskości związanej z obcowaniem fizycznym z drugim człowiekiem. Coraz większe okrucieństwo człowieka wobec drugiego człowieka, wojny, głód, ubóstwo, gwałty. To wszystko sprawia, że świat jaki znany nam był choćby 10 lat temu już nie wróci i można mieć obawę, że z każdym rokiem będzie jeszcze gorzej, jeśli nie poweźmie się kroków zmierzających w kierunku rozwiązania największych problemów, trawiących obecnie ludzkość oraz naszą planetę. Wydaje mi się, że gdyby możliwym było zapobieżenie pewnym z tych problemów, zyskaliby na tym wszyscy. Jednak to praca tyleż ciężka, co w pewnym stopniu porównywana być ona może nawet do walki z wiatrakami. Oczywiście wszelkie zmiany mogą i powinny wychodzić zarówno od jednostki, ale też od ogółu mieszkańców danej społeczności, wspólnoty czy narodu. Jeśli jednak nie będzie w ludziach woli zmian, to nawet gdybym miał możliwość cokolwiek zmienić, to wymaga to aprobaty innych, bo na moich ewentualnych zmianach powinni zyskać wszyscy. Skoro zdecydowałem się wziąć udział w zabawie, to nie pozostaje mi nic innego jak tylko puścić wodze fantazji. Na szczęście tę mam bogatą, a jako że nie napisaliście Państwo, że mam wskazać jedną, konkretną rzecz, to tym bardziej się cieszę. Czuję zatem, że popłynę w tym temacie. :) Zacząłbym od tego, że ludzie o wojnach powinni jedynie słyszeć na kanwie wydarzeń z przeszłości. Bo o ile nie mam wpływu na to co było, bo nie wynaleziono przecież maszyny umożliwiającej podróżowanie w czasie, zatem co się stało już się nie odstanie. Jednak chciałbym mieć wpływ na to, by nikt nie musiał w swoim życiu przeżywać cierpienia i okrucieństwa jakie jest udziałem ludzi którym przyszło mierzyć się z tragedią, jaką niewątpliwie jest wojna oraz związane z nią działania zbrojne. Gdybym miał wpływ na to co dzieje się współcześnie w rejonach świata targanych konfliktami, to ustanowiłbym prawo ogólnoświatowe, nakazujące głowom państw, które zamierzają wytoczyć przeciwko siebie ciężkie działa, wyjście na arenę, założenie rękawic bokserskich i bicie się do pierwszego upadku jednego z przeciwników. Jeśli już koniecznym wydaje się włodarzom prowadzenie działań wojennych z różnego tytułu powodów, których rezultatami zawsze są ogromne straty materialne oraz straty w ludziach to myślę że wystarczyło by gdyby jedynie prezydenci, królowie, cesarzowie, namiestnicy oraz ludzie sprawujące tym podobne funkcje stoczyli ze sobą przysłowiową wojnę, do pierwszej krwi. Z całą pewnością ograniczy to w ogromnym stopniu ból i cierpienia osób po stracie bliskich, krewnych, znajomych, ale też zapobiegnie śmierci setkom tysięcy, jeśli nie milionom ludzi. Kolejną rzeczą na którą chciałbym mieć wpływ, a która niewątpliwie wynika z poprzedniej oraz opiera się na chęci i dążeniu mocarstw, do zdominowania innych nacji. Mianowicie mowa tutaj o broni masowego rażenia. Ustanowiłbym prawo, nakazujące państwom posiadającym w swoim arsenale broń atomową, całkowite jej rozbrojenie. Ludzie którzy doświadczyli zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki do dzisiaj odczuwają skutki tamtej tragedii. Zaś choroba popromienna na długie lata wpisała się w życie ich, im bliskich osób oraz odcisnęła w nich trwałe piętno. Uważam, że tego typu broń absolutnie nie powinna istnieć. Podobnie zresztą jak każda inna broń, bo nic nie usprawiedliwia ludzkiego cierpienia, do którego broń czy to pistolety, armaty, czy rakiety, niewątpliwie się przyczynia. Odejdźmy na moment od wojen. Jeśli coś sobie przypomnę co dotyczy tej materii, to wrócę do tematu. Teraz jednak chciałbym skupić się na czymś innym. Kolejna rzecz o której chciałbym wspomnieć dotyczy kobiet oraz ich zdrowia. Niestety jeśli chodzi o to o czym za chwilę wspomnę, obawiam się że jakiekolwiek próby położenia jej kresu spotkały by się z oporem wynikającym z zakorzenionych w ludziach, a przekazywanych z pokolenia na pokolenie praktyk. Wiem też, że realizacja tego zamierzenia była by trudna z uwagi na to, że rzecz ta ma miejsca w krajach często określanych mianem Trzeciego Świata. Temat obrzezania kobiet spędza sen z powiek wielu działaczom w obronie praw człowieka na całym świecie. Gdybym miał na to jakikolwiek wpływ, życzyłbym sobie by już nigdy udziałem żadnej z kobiet nie było cierpienie, jakie niejednokrotnie jest im zadawane przy pomocy brudnych żyletek czy prozaicznie wykonanych noży, a które dla wielu z nich kończy się śmiercią w ogromnych bólach. Gdybym miał wpływ na pewne sprawy w dziedzinie żywienia człowieka, to zakazałbym produkcji roślinnej genetycznie modyfikowanej, ponieważ jej spożywanie w znacznym stopniu negatywnie wpływa na ludzkie zdrowie. Jestem w stanie zrozumieć, że jest znacznie tańsza w produkcji, jednak przy obecnym rozwoju nauki i tylu światłych naukowcach na świeczniku, wydaje mi się że istnieje szereg rozwiązań w tej dziedzinie, na które jeszcze nie wpadli. Zakazałbym również pewnego procederu, nad którym ubolewam a który w znacznym stopniu przyczynia się do wyniszczenia jednych z najpiękniejszych organizmów zamieszkujących kulę ziemską. Mianowicie zabroniłbym polowań na walenie, wieloryby, delfiny oraz morświny. Po pierwsze dlatego, że ich populacje z roku na rok drastycznie spadają, po drugie dlatego że konsumpcja ich mięsa, nawet jeśli wynika z kultury państw które pozwalają na połowy tych zwierząt wiąże się z ogromnym niebezpieczeństwem wymierzonym w kierunku osób je spożywających. Organizmy takie jako będące na szczycie morskiej piramidy pokarmowej odznaczają się ogromną toksycznością oraz zawieraniem w swoich ciałach szeregu metali ciężkich bardzo, ale to bardzo szkodliwych dla życia osób je konsumujących. Być może się powtórzę, ale jednak warto bym i o tym nadmienił. Jestem w stanie zrozumieć fakt, że coś wynika z przekazywanej z pokolenia na pokolenie tradycji. Jednak uważam że zasłanianie się nią, nie służy niczemu dobremu w sytuacjach gdy istnieje szereg rozwiązań umożliwiających zarówno poprawę zdrowia jak i warunków życia. Owszem, pielęgnacja tego co otrzymaliśmy w spadku po naszych przodkach jest czymś pięknym, jednak nie wszystko za wszelką cenę.  Na przykład jednym z rozwiązań jakie upatruję w sferze wpływu na ludzi w dziedzinie żywienia oraz głodu, jest zwrócenie się w kierunku rozwiązań alternatywnych. Skupię się na jednym z nich. Od zawsze ludziom przypisany jest opór i wzdryganie się przed tym co nieznane lub mało znane, przed tym co wydaje się nam niejadalne, choć lęk przed tym jest tylko w naszej głowie i nie ma uzasadnienia w prawdzie o tym czego dotyczy. Skupmy się na negatywnych aspektach wynikających z prowadzonych na szeroką skalę produkcji zwierzęcych. Trzoda chlewna, bydło, drób od dawna budzą i na pewno budzić będą wiele negatywnych emocji czy to z uwagi na warunki w jakich te zwierzęta żyją, czy też z racji tego w jaki sposób są uśmiercane. Powody można mnożyć. Nikt nikomu nie może zabronić jeść mięso. To indywidualne prawo każdego człowieka i to czy chce być weganinem czy też wegetarianinem zależy tylko od niego. Uważam jednak że można wpłynąć w pewnym stopniu na poprawę tej dziedziny przemysłu. Zmiany na pewno nie będą proste, ale kto wie może na końcu tej drogi pojawi się światełko w tunelu. Ja tu gadu gadu, a przecież trzeba przejść do konkretów. Zmierzam do tego by spróbować skupić się na oparciu przemysłu mięsnego o hodowlę owadów. Nie dość że w świecie zwierząt zawierają one znacznie więcej czystego białka, tak pożądanego dla prawidłowego rozwoju mózgu, to jeszcze ich produkcja pochłania znacznie mniejsze nakłady finansowe oraz wymaga mniejszej przestrzeni. Nawet w Polsce istniała przez bardzo krótki czas restauracja serwująca "robaki" jednak z uwagi na to, że owady nie są w Polsce uważane za pożywienie, zgodnie z prawem została ona zamknięta. Sądząc jednak po tym, jak wielkim cieszyła się zainteresowaniem pojawia się szansa do rozwoju tej dziedziny produkcji. Zakazałbym handlu dzikimi zwierzętami. Nad tym tematem rozwodził się nie będę, choć być może powinienem. Napiszę jednak tyle tylko, że przez ludzką głupotę i wiarę w to, że na przykład proszek z kości nosorożca wpływa na męską potencję, coraz więcej gatunków (jeśli się nie mylę kilkadziesiąt dziennie) na stałe znika z kuli ziemskiej. Wypadało by się więc zastanowić co pozostawimy po sobie następnym pokoleniom. Należało by i tutaj zauważyć, że sytuacja ta ulec może zmianie tylko wówczas, gdy zaniknie popyt na pewne rzeczy. Od dawna bowiem wiadomo, że bez popytu nie ma podaży. Jeśli więc naszym udziałem przestanie być nieodparta chęć przywiezienia z zagranicy breloka z żyjącym dzieckiem żółwia wodnego (pomijając sam fakt tego, iż jest to proceder absolutnie niedopuszczalny i karany prawnie) to być może w ten sposób zapobiegniemy śmierci kolejnego, niewinnego stworzenia. Moim zdaniem magię można odnaleźć we wszystkim. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie jej szukać. W tak wykreowanym świecie chętnie spędzę resztę życia. Inne światy magiczne zwiedzam za pośrednictwem literatury. I to mi w zupełności wystarcza. :)"- Świat w Twoich słowach jest pięknie opisany, idealny, widać jak wiele pracy włożyłeś w jego wykreowanie. Gdybym mogła, to z wielką przyjemnością przyznałabym nagrodę i Tobie! Za element zaskoczenia, za starania, za niesamowity świat, w który mogłam się zagłębić!


Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom za udział, wszystkie odpowiedzi niezwykle przypadły mi do gustu i zasługują na najwyższe uznanie! Niestety nagroda jest tylko jedna... 



Obecnie na facebook'u trwa kolejny konkurs! Tym razem do wygrania "Drugie życie Matyldy" Magdalena Trubowicz. Zapraszam!

Udostępnij ten post

4 komentarze :

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka