"Zapiski inteligenta" Bartosz Buśkiewicz


Tytuł: Zapiski inteligenta
Liczba stron: 160
Autor: Bartosz Buśkiewicz
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 2016
ISBN: 978-83-8083-366-1








Bartosz Buśkiewicz prowadzi dwa blogi. Ponadto jest autorem książek "Myśl i działaj jak najlepsi" oraz "Pełnia zrozumienia". "Zapiski inteligenta" to jego debiutancka powieść. Współprowadzi również cykliczne spotkania klubu dyskusyjnego Sokrates Cafe Katowice.

"Funkcjonujesz w schemacie stworzonym dla niewolnika, podczas gdy czujesz, że mógłbyś być Bogiem."
Norbert  stara się być indywidualistą. Utarte schematy, którymi podążają ludzie uwierają jego duszę. Początkowo miałam nieodparte wrażenie, że widzę pewne podobieństwo do "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza. Pojawia się tam tzw. forma, czyli role, które narzuca nam społeczeństwo czy system oraz gęba, którą przybieramy. Później jednak to wrażenie się ulotniło, a lektura zaczęła być osobliwa. 

Jest to książka, którą trudno oceniać pod względem fabuły czy bohaterów, ponieważ jest niedużej objętości, a większość tekstu zajmuje tzw. filozoficzne gadanie. 

Wszechwiedzący narrator pozwala na zagłębienie się w myślach głównego bohatera, która jawi się jako outsider, inteligent, jak sam siebie nazywa, ale i nieprzenikniony umysł. Obserwujemy jego drogę do wydania własnej powieści, jego problemy zawodowe oraz społeczne, głównie w relacjach międzyludzkich. 

Opowieść jest przede wszystkim wezwaniem do odrębnego, specyficznego zachowania, na które nie ma wpływu żaden system. Autor pragnie, abyśmy odchodzili od schematów i nie nakładali masek na nasze prawdziwe twarze.

To co mi najbardziej dokuczało to nazewnictwo poszczególnych rozdziałów. Przykładowo "Inteligent uczestniczy w szkoleniu i robi dobre wrażenie". Wiadomo, że wszystko wyjaśnia się w treści, więc wydawało mi się, że robiono z nas idiotów. 

Całość to forma przemyśleń, będąca reakcją na ogarniające nas sztuczne zachowanie społeczeństwa. Znajdziemy tam mnóstwo anegdot czy nawiązań do literatury. Niekiedy mamy wrażenie filozoficznego bełkotu, ale koniec końców Bartosz Buśkiewicz ma naprawdę wiele do powiedzenia i jak najbardziej trafia swoimi rozważaniami w samo sedno, uderzając we współczesną prawdę.

Powieść jest w pewnym sensie atakiem, rzucaniem rękawicy. Być może oddźwięk zbyt gwałtowny, ale dosadny i pełen zrozumiałego rozżalenia. 


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Novae Res!

Udostępnij ten post

5 komentarzy :

  1. Zawsze mam mieszane uczucia wobec takich książek. Momentami drażnią wspomnianym bełkotem, ale posiadają też w sobie sporą dozę pewnej mądrości. Wszystko polega na wyłuskiwaniu tej ostatniej. Pozdrawiam! :)

    majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tego typu książki. Nawet jeśli to filozoficzny bełkot, daje do myślenia. No chyba, że zalatuje coachingiem, wtedy uciekam gdzie pieprz rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. sama nie wiem ale... mysle ze czasami warto po takie ksiazki tez siegac i rpzyajc te rekawice i oddac :D Pozdrawiam i zapraszam na post.... językowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie skończyłam tę książeczkę... dla mnie genialna, mega błyskotliwa, mistrzostwo kpiny i autoironii :D

    Dołączam do grona obserwujących :)

    Pozdrawiam
    PytamKsiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka