"Puste gniazdo" Alicia Giménez-Bartlett


Tytuł: Puste gniazdo
Tytuł oryginalny: El nido vacío
Autor: Alicia Giménez-Bartlett
Cykl: Petra Delicado (tom 7)
Wydawnictwo: Noir Sur Blanc
  Ilość stron: 448
Data premiery: 30 kwietnia 2013
ISBN: 978-83-7392-413-0







Alicia Giménez-Bartlett wykłada na uniwersytecie w Barcelonie. Jest autorka esejów i kilkunastu powieści. Za książkę "Una habitación ajena" otrzymała Kobiecą Nagrodę Lumen, natomiast za publikację "Tam, gdzie nikt cię nie znajdzie" została uhonorowana prestiżową nagrodą Premio Nadal. Niewątpliwym sukcesem cieszy się jej seria kryminalna, której bohaterami są Petra Delicado i jej podwładny - Fermin Garzon. Ponadto telewizja hiszpańska wyemitowała trzynastoodcinkowy serial o ich przygodach.

Inspektor Petra Delicado zostaje okradziona podczas tak naturalnej czynności, jaką jest załatwianie potrzeby fizjologicznej. W dodatku przedmiotem przestępstwa jest policyjna broń, a sprawca to na oko dziesięcioletnia dziewczynka. Cała sytuacja jest tak absurdalna, że staje się powodem wstydu i żartów wśród znajomych na komisariacie. Niestety dowcipy kończą się w momencie, kiedy ginie pierwsza osoba, a sprawa zaczyna śmierdzieć na kilometr prostytucją, dziecięcą pornografią i handlem żywym towarem. Do czego doprowadzi tak niepozorne zdarzenie i jaki jest związek, pomiędzy małoletnią, a zabójstwem? Zanim sprawy się wyjaśnią, to dojdziemy do coraz poważniejszych skutków kradzieży. Przeszkodą do skutecznego śledztwa jest emocjonalne podejście śledczych do tematu. Jednak kto przejdzie obojętnie obok dziecięcej krzywdy?
"Państwo skończą swoją pracę, znajdą winnego i szlus, całe bagno spada na mnie. To do mnie trafiają te dzieci, które już są wykolejone, w wieku sześciu, ośmiu, może dziesięciu lat, a my mamy skierować je na dobrą drogę ku szczęśliwemu życiu. Ale to jest bardzo trudne, niemal niemożliwe, a wie pani dlaczego? Bo te dziewczynki już stały się twarde, nieczułe, okrutne, bo upodobniły się do swoich rodziców."
Kryminał, który z prawdziwą zagadką śledczą niewiele ma wspólnego. Autorka przez większość powieści nie rzuca nam żadnego koła ratunkowego, każąc wraz ze śledczymi męczyć się z miernymi wynikami dochodzenia, nie podając nawet rzeczowych dowodów czy przypuszczeń. Stojąc w martwym punkcie, denerwujemy się zarówno na inspektora jak i na pisarza. W czytelniku narasta frustracja, ponieważ nie może trafić na żaden ślad, nawet nie można wysuwać własnych wniosków czy wskazywać podejrzanego. 

Akcja, choć mozolnie ciągnęła się do końca, to i tak czytałam powieść w napięciu, ponieważ całość dotyczyła bolesnych tematów i okrutnych faktów. Gorąca Hiszpania, w której aż czuć smród rozkładającego się ciała, staje się idealnym miejscem dla imigrantów, którzy bez dokumentów podejmują się nielegalnej pracy. Stręczyciele, kobiety oddające swoje dzieci do zdjęć pornograficznych, to wszystko może przytłoczyć i sprawić, że odbiorca wstrzyma oddech, chcąc poznać rozwiązanie, w którym zło nie będzie takie oczywiste i przerażające jakie się wydaje.

Język jest pospolity, potoczny, przez co łatwy w odbiorze. Rzadko rzucane przekleństwo nie kłuje w oczy, wręcz przeciwnie, zwraca uwagę i podkreśla emocje. Dialogi niekiedy przypominają pseudofilozoficzny bełkot, przez co rozmowa staje się wymuszona i nazbyt oficjalna, ale im dalej w tekst, tym łatwiej przyswoić i zrozumieć konwersacje bohaterów, które mają ukryty cel.

Narracja niestety nieco mnie zawiodła, ponieważ dużo większym urozmaiceniem, zarówno treści jak i śledztwa, byłaby perspektywa przynajmniej dwóch osób. W tym przypadku mamy pierwszoosobową narracją, z której mało co możemy się dowiedzieć.

Autorka przepadła całkowicie przy kreacji bohaterów. Stworzyła ludzi, którzy spokojnie mogliby zakładać Klub Samotnych Serc i Klub Nienawidzących Przysięgi Małżeńskiej. Spłycanie uczuć, to jest to, co najbardziej mnie irytowało. Najgorszy materiał, to kobieta, która udaje samowystarczalną, a w samotności cierpi i pragnie kogoś, kto jej pomoże uporać się z nieprzyjemnymi widokami w pracy. Co za ironia, osoba, która nie znosi rozmów o uczuciach, czy jakichkolwiek problemach, staje się odbiorcą wyżaleń znajomych, lgną do niej, jakby miała olbrzymie doświadczenie w sprawach sercowych, choć jest ono zerowe, co sami w głębi duszy wiedzą. Jednak z czasem przywykłam, a bohaterowie zaczęli rozwijać swoje emocjonalne zaplecze. 

Zakończenie mnie rozczarowało, ponieważ nie przyniosło oczekiwanych efektów. Nie dość, że bardzo wolno dążyliśmy do rozwiązania, to jeszcze denerwujemy się, że tak naprawdę cały czas krążyliśmy wokół logicznego wyjaśnienia. 

Mimo wszystko - nie mogłam się oderwać od książki. Nie wiem co dokładniej spowodowało pragnienie, co mną kierowało, jednak powieść ma coś, co mnie do niej przyciąga. Może to ciekawy temat na fabułę? A być może autorka potrafi zjednać sobie czytelników stylem? Nie wiem. Wiem jednak, że sięgnę po pozostałe części z tego cyklu. Całe szczęście, nie trzeba czytać tego w odpowiedniej kolejności.


Za egzemplarz dziękuję Oficynie Literackiej Noir Sur Blanc!

Udostępnij ten post

5 komentarzy :

  1. Kurcze zaintrygował mnie ten opis. Ciekawa jestem czy mi by się spodobała ta pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomimo małego satysfakcjonującego zakończenia, jestem zainteresowana tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytam kryminałów, ale sam opis jest piękny, i zawahałabym się w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może właśnie przez te błędy, powolność, może ze względu na tematykę, książka pochłania czytelników... Twoja recenzja, bardzo konkretna i szczegółowa, zachęca do lektury, więc myślę, że po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapisuję tytuł, zaciekawiona jestem tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka