„Antykwariat spełnionych marzeń” – Dorota Gąsiorowska


Tytuł: Antykwariat spełnionych marzeń
Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data premiery: 10 kwietnia 2017
Ilość stron: 416
ISBN: 978-83-2403-757-5









Gdy czytałam „Antykwariat...” czułam zapach starych książek. Autorka doskonale działała swoim słowem na każdy mój zmysł, kolorowała obraz, urzeczywistniała go.

Emilka to młoda kobieta, która wciąż szuka siebie. Nie wie czego chce, ale ma marzenia. Marzy jej się wydanie własnej książki, która choć napisana – leży w szufladzie. Marzy jej się wyprowadzka od narcystycznej matki, za którą po części czuje się odpowiedzialna. A w końcu – marzy jej się książę na białym rumaku, inteligentny, oczytany, z wyczuciem stylu. Sama nie podąża za modą, woli staromodne ciuchu, klasykę literatury czy staroświeckie zachowanie. Pracuje w antykwariacie u Pana Franciszka, co zdaje się przynosi jej mnóstwo radości i satysfakcji. Mimo wszystko nie czuje się w pełni szczęśliwa. Pewnego dnia poznaje Szymona i otrzymuje w spadku tajemniczą książkę, która niegdyś uratowała życie wielu ludziom. W jej rzeczywistości wszystko zaczyna się zmieniać – okazuje się, że Emilia nie zna najbliższych jej osób. Ich sekrety powoli zaczynają wychodzić na jaw. Jak sobie z nimi poradzi główna bohaterka?
„Wiesz, Emilko, ludzie często nie mogą zrozumieć jednej bardzo prostej sprawy: że przebaczając komuś, największą przysługę oddają sobie. Zwracają sobie wolność.”
Pani Dorota ma niewątpliwie artystyczny i wypieszczony język, którym sprawnie manewruje. Rysowała w mojej wyobraźni obraz całej powieści, a gdy zamykałam oczy, mogłam go sobie automatycznie wyobrazić. I to jest dobre, nawet bardzo dobre. Jest wielkim plusem tej książki, ale niestety, we wszystkim trzeba znać umiar. Kiedy już udało mi się zobrazować całą sytuację, autorka potrafiła nadal o niej opowiadać. Czasami opisy ciągnęły się na kilka stron, co niestety spowolniało całą akcję.

Ta książka jest wielowątkowa. Ma bardzo rozległe tematy: II wojna światowa, getto krakowskie, problemy rodzinne, przyjaźń, miłość, zdrada, zmory dawnych czasów. Jest to lektura przede wszystkim o wybaczaniu. Wybaczaniu sobie i innym, o godzeniu się z rzeczywistością, z utratą, z upływem dni. Czas przeszły, historia, a raczej wspomnienia – mieszają się z teraźniejszością. Nie jest stworzona na dwóch płaszczyznach czasowych, ponieważ przeszłość odżywa tylko i wyłącznie we wspomnieniach żyjących bohaterów, bez wyraźnych retrospekcji. 

Jeszcze przed przeczytaniem czułam, że zakocham się w bohaterach. Wyobrażałam sobie ten krakowski klimat, klimatyczne, stare uliczki i dojrzałe charaktery. Niestety, nawet przeczucie może mocno zmylić. Bohaterowie zachowywali się dziecinnie i po każdej ich ucieczce od problemu czułam konsternację. Nie potrafili ze sobą nawet rozmawiać, uciekali nie tylko od problemów, ale również od siebie nawzajem. Niekiedy przerywali dyskusję i obrażając się, umykali bądź zamykali się w sobie. Nawet jeśli byli pomysłodawcami takich rozmów! Jedyną osobą, którą byłabym w stanie pokochać – jest Pani Zosia. Szkoda tylko, że nie miałam okazji jej poznać, ponieważ istniała tylko we wspomnieniach pozostałych bohaterów. 

Do lektury zachęciła mnie nie tylko delikatna, urocza okładka, nie tylko tytułowy antykwariat, ale również motyw książki! A tymczasem tej wyjątkowej książki, ratującej życie, było zbyt mało w całej fabule. Miała stanowić jego integralną część, a stała się takim wątkiem pobocznym, raz na jakiś czas wplatanym do środka. Dopiero jakby pod koniec autorka się zreflektowała i pociągnęła ten wątek tak, by wpłynął na zakończenie. 

Jednak publikacja jako powieść obyczajowa zdecydowanie się broni. Porusza ważne, aktualne tematy, które dotykają książkowe społeczeństwo. Mamy realne uczucia, potrzeby ludzkie, pragnienia i marzenia. Pani Dorota wprowadziła wielu bohaterów, których z łatwością rozpoznajemy i zapamiętujemy, ponieważ mają specyficzny charakter. Jestem pewna, że znajdzie wielu zwolenników, którzy zwracają uwagę przede wszystkim na treść (i lubią długie, piękne opisy). Nie na opis wydawcy i jego związek z całością, nie na kwestie techniczne, ale na meritum. I niestety, ale także dla tych, którzy nie oczekują zwrotów akcji i dramatu.
Dorota Gąsiorowska – ur. 1975, mieszka pod Krakowem, dokąd uciekła od zgiełku miasta. Pisała od zawsze. W końcu zdecydowała się przesłać swoją powieść do wydawnictwa, która urzekła wszystkich. 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, bo polskie” organizowanym przez Kasię z bloga Poligon domowy.

Udostępnij ten post

13 komentarzy :

  1. Z chęcią bym ją przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem ciekawa płaszczyzny pracy w antykwariacie.

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawa propozycja, nie jest może melancholijna?

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że mamy podobne odczucia względem tej powieści ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa jest ta wielowątkowość. Ja co prawda bardziej celuję w kryminały i thrillery, ale czasem lubię przeczytać coś lżejszego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam szczerze, że jestem bardzo ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam wcześniej o tej książce ale już wiem, że chcę ją przeczytać bo bardzo spodobał mi się cytat a do tego lubię tematykę związaną z II Wojną Światową ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda trochę, że Ci bohaterowie zawodzą, mnie by zawiedli... Poza tym właśnie nie lubię, jak mam poczucie, że czegoś "było zbyt mało". Mimo wszystko nadal jestem nieco zainteresowana tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście się nie skuszę, bo wojna, getta etc. to nie moja tematyka, ale wiem komu polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Do autorki mam uraz, więc raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem, czy przeczytam. Jestem zaintrygowana, więc jeszcze pomyślę :D.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś może i uda mi się po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka