Czy warto czytać dzieciom? – wielowątkowy wpis gościnny


Niezależnie od wieku, w każdym z nas jest dziecko. Niektórzy je na siłę usypiają, próbując się wepchnąć w formę dostosowaną do społeczeństwa. Ale nie wszystkie wewnętrzne dzieci da się ujarzmić.

Dzisiejszy wpis poświęcony jest tym milusińskim, którzy mieszczą się w konkretnym przedziale wiekowym. Poznacie opinię psychologa na temat czytania dzieciom, dwie mamy opowiedzą o swoim rytuale związanym z czytaniem pociechom, a pięć blogerek przedstawi swoje ulubione książki z dzieciństwa. Jest w czym wybierać! :)

PLUSY 
Jakie korzyści niesie za sobą czytanie dzieciom?
  • czytanie rozwija wyobraźnię, pozwala na ujrzenie tego, co tylko zapisane na kartkach, na zobrazowanie sobie tego
  • czytanie rozwija zasób słów, dodaje do młodego słownika coraz to nowsze i ciekawsze wyrazy
  • czytanie może wykształcić nawyk czytania, może sprawić, że dzieci pokochają książki i będą żądne nowych historii w nich zawartych
  • czytanie może być sposobem na spędzenie wspólnego czasu, na poprawę więzi, na zapobieganie nudy, może być rozrywką
  • czytanie ma wpływ na pamięć dziecka, która się dopiero rozwija, poprawia koncentracje
  • czytanie przekazuje dobre wartości, uczy odróżniać dobro od zła, uczy całej gamy uczuć

To tylko niektóre zalety! Jest ich znacznie więcej, więc rodzicu... czytaj dziecku!


WYWIAD
Czy warto czytać dzieciom?

Kamila Anna Paszelke jest psychologiem oraz magistrem nauk społecznych o specjalności komunikacja społeczna. Ukończyła również I stopień Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Prowadzi bloga www.psychomologia.pl. Dzisiaj odpowie na kilka pytań związanych bezpośrednio z czytaniem dzieciom.

  • Czy warto czytać dzieciom? Jak powinno to wyglądać?

Czytanie książek dzieciom niesie ze sobą wiele korzyści rozwojowych, poczynając od wpływu na rozwój mowy, poprzez rozwój emocjonalny, intelektualny i społeczny, a kończąc na rozwijaniu umiejętności komunikacyjnych oraz pamięci. Ponadto czytanie wpływa na rozwój kreatywności u dzieci i rozwija wyobraźnię, dzięki czemu dziecko jest bardziej otwarte na procesy twórcze. Wśród innych korzyści płynących z czytania można wymienić: lepszy rozwój mowy u najmłodszych dzieci, a u nieco starszych zwiększanie zasobów słów, ćwiczenie koncentracji uwagi i pamięci, myślenia przyczynowo-skutkowego i analitycznego oraz rozwój osobowości. W przypadku niemowlaków, czytanie na głos książek wpływa na rozwój mózgu. U kilkulatków zaszczepiamy w ten sposób ciekawość do świata i pozwalamy zrozumieć różnego rodzaju emocje i postawy oraz stymulujemy rozwój mowy i pamięci. Czytając rozwijamy u dziecka moralność, wrażliwość i zacieśniamy jeszcze bardziej więzi emocjonalne. Dzieci podczas czytania książek niezależnie od tego, czy słuchają, czy też sami czytają kształtują swoje umiejętności, które mogą się im przydać w taki, czy inny sposób w dorosłości. Warto pamiętać także o tym, że dzieci lubią rutynę, dlatego dobrze jest wypracować jakiś „system” i przykładowo wybrać jedną porę dnia, kiedy przez krótki okres czasu będziemy czytać. Nie należy się zrażać tym, gdy kilkunastomiesięczne dziecko jest niespokojne podczas tej czynności – pamiętajmy, że ich koncentracja uwagi dopiero się rozwija. Dlatego nawet, jeżeli dziecko zajmuje się czymś zupełnie innym – warto czytać dalej. Podczas czytania dzieciom należy pamiętać o kilku podstawowych kwestiach związanych z modulacją i intonacją głosu, wtedy czytanie jest dla nich ciekawsze.
  • Czy czytać można w każdym wieku? Jaki jest sens czytania, jeśli dziecko może nie zrozumieć?

Książki można już czytać dzieciom jeszcze w okresie prenatalnym, w trzecim trymestrze ciąży – to właśnie w tym czasie nienarodzone jeszcze dziecko zaczyna reagować na różnego rodzaju bodźce dźwiękowe, więc jest to idealny moment. Czytanie na głos dziecku będącemu jeszcze w brzuchu mamy działa na nie przede wszystkim uspokajająco. A gdy maluszek pojawi się już na świecie, dobrze jest to kontynuować ze względu na to, że takie czytanie na głos wpływa na rozwój mowy. Świetnie sprawdzają się również książeczki kontrastowe, które wywierają wpływ na rozwój psychoruchowy. Warto pamiętać także o tym, aby książeczki dobierać do wieku dziecka, np. dla młodszego dziecka lepsze będą krótsze formy, takie jak wierszyki. Można powiedzieć, że każdy wiek dziecka jest dobry na rozpoczęcie czytania, niezależnie od tego czy dziecko rozumie czytaną treść i czy w pełni się na niej koncentruje. 
  • Czy czytanie książek dziecku spowoduje, że będzie ono później chętniej po nie sięgało?

Dzieci uczą się najwięcej przez swoje własne doświadczenia i obserwacje otoczenia, więc jeżeli czytanie książek było obecne w ich życiu od samego początku, są większe szanse, że w przyszłości będą chętniej po nie sięgać. Inna kwestia jest taka, że gdy czytanie jest stałym elementem codzienności i jest czymś, co się pojawia regularnie, a dodatkowo dziecko obserwuje, że jego rodzice w czasie wolnym również czytają książki – istnieje duże prawdopodobieństwo, że czytanie książek będzie obecne w jego przyszłości. Należy także zadbać oto, aby czytanie książek kojarzyło się dzieciom z czymś przyjemnym, potrzebnym i interesującym. Jeżeli czytanie będzie kojarzyło się z czymś, co trzeba robić z przymusu i jest nudne, to dziecko porzuci czytanie na rzecz innych form spędzania wolnego czasu jak np. oglądanie telewizji.
  • Dlaczego rodzice nie czytają dzieciom?

Uważam, że u podstaw nie czytania dzieciom książek znajduje się kilka czynników. Pierwszy polegający na tym, że rodzice nie wynieśli nawyku czytania książek z rodzinnego domu, więc nie są przyzwyczajeni do tego, aby czytać swoim dzieciom. Duży wpływ na przyszłe zachowania ma to, co wyniesiemy ze swojego domu rodzinnego. Uczymy się pewnych rzeczy obserwując najbliższych, a także biorąc udział w czynnościach wpisanych w naszą codzienność. Jeżeli w rodzinnym domu czytanie nie było czymś naturalnym i było raczej rzadkością, niż codziennością, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten schemat będzie powielany w przyszłości. Drugim czynnikiem związanym z tym, że rodzice nie czytają książek dzieciom jest czas, a raczej brak czasu. Obecnie tempo życia jest bardzo szybkie, i nie zawsze rodzic ma taką możliwość, aby zwolnić. Każdy rodzic na co dzień godzi nie tylko wiele swoich ról społecznych, ale także obowiązków. Do tego dochodzą różnego rodzaju codzienne problemy i troski, a co za tym idzie – często brakuje po prostu czasu. Kolejnym czynnikiem, który moim zdaniem wpływa na to, że rodzice nie czytają dzieciom jest przekonanie, że książki są drogie. Nie każdą rodzinę stać na to, aby kupić taką książkę dla dziecka. Dlatego warto przypominać o takich miejscach jak biblioteki, które często są naprawdę bardzo dobrze wyposażone. Czwartym powodem jest to, że rodzice mogą wychodzić z założenia, że jeżeli dziecko nie jest w stanie skoncentrować się na czytanej treści i zajmuje się zupełnie czymś innym – to nic z tego nie wyniesie. Ostatnim, piątym powodem może być to, że rodzice nie są do końca świadomi tego, jaki ogromny wpływ na rozwój i kształtowanie się osobowości dziecka ma właśnie czytanie książek.
  • Jak zachęcić ich do tego rytuału?

Wydaje mi się, że przede wszystkim należałoby szerzyć świadomość rodziców odnośnie tego jaki ogromny wpływ ma czytanie na ogólny rozwój dziecka i kształtowanie osobowości. Myślę, że dla każdego rodzica świadomość tego, ile dziecko może wynieść z regularnego czytania i jakie czerpie z tego korzyści rozwojowe powinno być wystarczającą zachętą. Dzieci bardzo lubią rytuały. Wieczorne czytanie przed snem, oprócz tego, że przyniesie wiele korzyści rozwojowych dla dziecka, to przyniesie również inne efekty. Dzięki odpowiedniej modulacji głosowej dziecko się wyciszy przed snem, co w pozytywny sposób wpłynie na sam proces zasypiania.
  • Na czym polega bajkoterapia?

Bajkoterapia jest to metoda pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym polegająca na czytaniu dzieciom bajek terapeutycznych. Ich głównym zadaniem jest pomoc dziecku w radzeniu sobie z nowymi, trudnymi sytuacjami, a także negatywnymi emocjami. Bajki oprócz tego, że podpowiadają dzieciom w jaki sposób mogą rozwiązać swój problem uczą także wiary w samego siebie,  własne możliwości oraz pozytywnego nastawienia. 
  • Co jest lepsze: baśń czy bajka? Czy te formy nie spowodują, że dzieci utkną z głową w chmurach, utracą kontakt z rzeczywistością i będzie je ciężko sprowadzić na ziemię? Czy to zdrowe, gdy wyobraźnia dziecka jest zbyt rozwinięta?

Zarówno baśń, jak i bajka są dobrą formą. Wszystko zależy od tego jakie przesłanie chcemy przekazać dziecku – czytając baśnie możemy pokazać, że pomimo różnych przeciwności losu, kłopotów czy też problemów, każdemu przytrafia się coś dobrego; a w przypadku bajek, jak sama forma wskazuje, przekazujemy jakiś morał, naukę. Nie ważne czy jest to bajka, czy też baśń uważam, że po prostu powinno się czytać dzieciom. W przypadku obaw związanych z utratą kontaktu z rzeczywistością i bujaniem w obłokach – wszystko jest w rękach rodziców. To oni wyznaczają granice i ich obowiązkiem jest rozmowa z dzieckiem, a tym samym wytłumaczenie, że to, co dzieje się i kto pojawia się w bajkach lub w baśniach jest fikcją literacką. To rodzice stoją na straży tego, aby dziecko nie traciło kontaktu z tym, co się dzieje wokół niego - czasami nie doceniamy tego, ile dzieci są w stanie zrozumieć. Trudno jest stwierdzić, kiedy wyobraźnia dziecka jest zbyt rozwinięta i ciężko jest rozgraniczyć co jest jeszcze w normie, a co już nie. Zbyt wybujała wyobraźnia może doprowadzić do utraty kontaktu z rzeczywistości, bądź pomieszaniem rzeczywistości z fikcją, gdy dziecko nie jest w stanie odróżnić jednego od drugiego. Tak, jak wspomniałam wcześniej – tutaj na straży stoją rodzice, a póki dziecko rozdziela świat przedstawiony w książkach od rzeczywistości nie można mówić o zbyt rozwiniętej wyobraźni. 

OCZAMI MAMY
Jak wygląda Wasz rytuał czytania dzieciom?


Książki zawsze stanowiły część mojego życia. Pamiętam, kiedy ukochana Babcia brała mnie, pięciolatkę łobuzicę, na kolana i pozwalała na wielką podróż. Czytała powolutku, cicho, a ja wsłuchiwałam się w Jej głos i chłonęłam każde wypowiedziane słowo. Wspólnie odkrywałyśmy nowe światy, poznawałyśmy to, co istniało jedynie w wyobraźni oraz zasypiałyśmy w wielkim, bujanym fotelu. Pamiętam tamte momenty. Chwile pełne treści, zapachów, emocji i spokoju. Dziś to ja czytam swoim dzieciom. Rankiem, kiedy jeszcze wszyscy śpią, budzi się mój Syn. Wbiega szybko do naszej sypialni, wskakuje na łóżko i kokosząc się jak najbliżej mnie, wyciąga swoją małą rączkę po książkę, która zawsze czeka na komodzie. Nie czytamy długo. Synek należy raczej do dzieci bardzo aktywnych, więc po kilku stronach lektury, ma już nowy plan na działanie. Kiedy jednak zapada zmrok, a Córki wykąpane i pachnące kładą głowy na miękkich poduszkach, mój głos wypełnia pokój. Zawsze książkę wybierają dziewczynki. Nie walczą ze sobą, nie kłócą się. Wieczorem zasypiają bowiem wszelkie spory i nastoletnie bunty. Leżą wsłuchane i szczęśliwe, że Mama w końcu jest tylko dla Nich i tylko Im poświęca czas. Nie istnieją telefony, komputery, telewizja. Jesteśmy My Trzy – Trzy Kobiety tak sobie bliskie. Czytanie wzmacnia naszą więź jeszcze bardziej. Lektury bawią, śmieszą i poruszają. Uczą życia, przekazując tak wiele informacji na temat najróżniejszych wydarzeń i uczuć. Czytanie to nasz moment, chwila dla siebie nawzajem. Cieszę się, że mimo tego, iż moje Córki są już duże, nadal uwielbiają jak Im czytam. Nadal tego oczekują i nie ma możliwości, bym mogła zapomnieć i nie wypełnić wieczornego rytuału. Kiedy skończę, odkładam książkę na półkę. Całuję Dziewczynki na dobranoc, gaszę światło, zamykam drzwi pokoju, a dom, zgodnie z rytmem dziecięcych oddechów, powoli sam zapada się we własny świat wyobraźni. A kolejnego poranka opuszcza krainę snu i wpatruje się w Najmłodszego mieszkańca, który z błyskiem w oku wpada do pokoju rodziców.



Zauważyłam, że u moich dzieci chęć wydłużenia dnia do maksimum miesza się z niecierpliwym oczekiwaniem na wieczór, kiedy to siadamy na łóżku, zapalamy lampkę i czytamy niesamowite, wciągające opowieści. Ponieważ mam w domu dwu i czterolatka to nigdy nie wiem, czy danego dnia będziemy czytać kolejny rozdział książki o przygodach Szarego Domku czy też będziemy przeglądać książeczki bez tekstu, wymyślając do nich nieprawdopodobne historie. Jedno jest pewne, każdy wieczór wygląda tak samo i tak samo niecierpliwie czekam na niego ja jak i dzieci.  Kiedy dzieci są wykąpane, przebrane w piżamki, gaszę w pokoju dziecięcym górne światło i zapalam małą lampkę, która daje akurat tyle światła, ile potrzeba do przeczytania kilku stron, a jednocześnie wycisza przed snem. Chłopcy wyciągają z półki po jednej książce, której mają ochotę posłuchać, siadamy na łóżku, przytulamy się i zaczynam czytać. Najczęściej jako pierwszą przeglądamy książkę wybraną przez młodszego, bo jest niecierpliwy, nie lubi czekać, chce, żeby jego zawsze było wszystko lepsze, pierwsze i najważniejsze. Starszemu to nie przeszkadza bo wie, że jego książkę i tak będziemy czytać dłużej. Poza tym wciąż lubimy te małe opowieści, zwłaszcza Pomelo, którego kochamy całą rodziną od kilku lat. Starszy wybiera już książki z mniejszą ilością obrazków, lubi słuchać, nie nudzą go dłuższe historie, nawet takie, których kolejne rozdziały czytamy przez kilka kolejnych dni. Czasami wybiera książki z danej wąskiej tematyki, np. o pociągach, kosmosie czy o świecie, wtedy możemy sobie porozmawiać, a ja przy okazji też sobie przypominam niektóre informacje, czasami dowiaduję czegoś nowego. Są takie wieczory, kiedy chłopcy w ogóle mnie nie słuchają, gadają, krzyczą, śmieją się, skaczą po łóżku i wydaje mi się, że po prostu nie mają ochoty słuchać. Ale kiedy przestaję czytać zapada cisza i słyszę "mamo, czemu nie czytasz?", "mamo, citaj". Więc czytam dalej, zagłuszana przez odgłosy zabawy. Ale jak widać, wcale im to nie przeszkadza. Być może mój głos ich uspokaja? Prawie codziennie proszą o jeszcze jedną książkę, choć umawiamy się na dwie. Jeśli nie jest za późno a ja nie jestem bardzo zmęczona to ulegam. Czytam wtedy ciszej, wolniej, często już gładząc jedne i drugie małe plecy, słuchając coraz spokojniejszych oddechów. Moim sposobem na to, żeby chłopcy tak lubili książki jest wzór. Oboje z mężem bardzo lubimy czytać, mamy w domu mnóstwo książek, mamy je zawsze pod ręką, zabieramy na wakacje. Chłopcom starannie wybieram tytuły. Korzystam z podpowiedzi na blogach, słucham, co polecają koleżanki, korzystam regularnie z biblioteki dla dzieci. To mój klucz do sukcesu. Pisałam kiedyś o tym, jak zainteresować malucha książkami : https://lofflajff.blogspot.com/2016/05/jak-wychowac-mola-ksiazkowego.html

DZIECIŃSTWO
Ulubiona książka z dzieciństwa?
Dawno temu w pewnym małym pokoju, pod kołdrą w niebieskie kwiatuszki leżała chora dziewczynka. Zabawy ją bardzo męczyły, a kiedy tylko wstawała z łóżka, zaraz zaczynał się kaszel. Pozostawało tylko leżenie. Nuda wyglądała z każdej strony, a sen zaglądał pod powieki. Na szczęście z pracy wrócił ukochany tata. Widząc smutną i znudzoną córkę, zaproponował przeczytanie pewnej książki... "Borek, Topek i Aza" Zbigniew Lengren. To niewielka książeczka o przygodach niezwykłych przyjaciół: Dorotki, Borka, Topka i Azy. Dorotka jest pierwszoklasistką, która z lasu przyprowadza rannego, ślicznego pieska, troszkę może za bardzo przypominającego prawdziwego wilka. Borek, bo o nim mowa, jest jednak prawdziwym wilkiem, ale o bardzo dobrym usposobieniu i takim samym sercu. Swoją bohaterską postawą (zatrzymuje złodzieja telewizorów) skradnie serce Dorotki i jej babci - postanowią go zatrzymać u siebie, ale i wysłać do szkoły! Borek nie będzie dobrym uczniem, jednak podczas zajęć uratuje niewielkiego psiaka nazwanego Topek - jak można się domyślić - uratowany z topieli. Oba zwierzaki bardzo się zaprzyjaźnią i obaj zamieszkają u babci i Dorotki. Przeżyją wiele ciekawych przygód, a babcia wpadnie na świetny pomysł - otworzą biuro detektywistyczne - bo pieski świetnie rozwiązują zagadki kryminalne, a szczególnie te, które dotyczą przestępstw zwierząt.  Za jakiś czas dołączy do nich gadająca papuga Aza, która będzie asystentką detektywów Borka i Topka - uwierzcie mi - tu książka nabiera rozpędu i humoru! Aza staje się tłumaczką zwierząt - z psiego na ludzki. Dzięki różnym językowym wpadkom jest bardzo wesoło! A na dodatek Biuro detektywistyczne ma co raz więcej zleceń i przygód. Rozwiążą zagadkę tuptającego ducha, otrą się o morderstwo, pomogą załamanemu fotografowi i wiele, wiele innych! Smutna, chora dziewczynka podczas czytania książki staje się wesoła i śmieje się do łez. I powiem, bez zadęcia, że ilekroć wracam do tej książki, nawetpo 20latach -wywołuje u mnie te same odruchy, co wtedy. Nie czyta mi jej już tata, ale czytam sobie ją sama, a za chwilę będę ją czytać mojej córce. Lubię wracać do książek z dzieciństwa. Zawsze otwierały mi okno na inny świat. Wprowadzały w bardziej kolorowe otoczenie. I zupełnie mi nie przeszkadza, że przedstawia trochę rzeczywistości lat 70., że książka jest już "zaczytana" na amen. Bo Borek, Topek i Aza stali się moimi przyjaciółmi na dobre i na złe. I na starość też będę ich czytać!

Chyba nie będę tutaj zbyt odkrywcza, jeśli wspomnę, że najmilej wspominam Anię z Zielonego Wzgórza, jako książkę ze swojego dzieciństwa. Jest to wspaniała pozycja, w której znajdziemy nie tylko przezabawne sytuacje, w które regularnie wplątuje się nasza główna bohaterka, Ania Shirley, ale także smutki i radości, piękną przyjaźń i rozterki których doznaje każdy jedenastolatek. Gdy sięgam pamięcią do tych, wydawałoby się, zwykłych chwil, spędzonych na lekturze tej książki, ponownie odczuwam tysiące emocji, które wtedy we mnie wywoływała. Choć teraz jako dorosła osoba, spoglądam na tę książkę zupełnie inaczej, tak w wieku tych dziesięciu/jedenastu lat, byłam zafascynowana wiecznie roztargnioną, żyjącą w swoim własnym świecie, Anią Shirley. Oczami wyobraźni, podróżowałam po malowniczym Avonlea. Razem z Anią (nie Anną) złościłam się o nadane jej przez kolegę ze szkolnej ławki, Gilberta, przezwisko „marchewkę”, oraz cieszyłam się z niezwykłej dziewczęcej i jakże prawdziwej przyjaźni. Ania z Zielonego Wzgórza, to książka poruszająca problemy i ukazująca marzenia, każdego dziecka. Bo czy jest ktoś, kto w dziecięcym wieku, nie miał szkolnego „wroga”, nie bujał w obłokach, czy nie miał swojego najlepszego przyjaciela? Ania z Zielonego Wzgórza to jedna z bardziej wyjątkowych książek. Powinna ją przeczytać, każda dorastająca dziewczynka :)



Książki bardzo lubiłam czytać odkąd sięgam pamięcią. Z biegiem czasu zmieniali się ulubieni autorzy i tematyka czytanych powieści. Są jednak takie tytuły, które wspominam bardzo miło i do których nawet teraz chętnie wracam. Kiedy wspominam książki mojego dzieciństwa, na myśl przychodzą mi „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Sześcioro dzieci z małej szwedzkiej wioski i ich zwyczajne-nadzwyczajne dni. Perypetie małych przyjaciół wiele razy dostarczyły mi powodów do śmiechu. Wielu przygód im zazdrościłam. Czytając tę książkę po raz pierwszy byłam nią zachwycona. Potem czytałam ją jeszcze i odkrywałam na nowo wielokrotnie. Lubiłam przenosić się w wesoły świat dzieci z Bullerbyn. To jedna z moich ukochanych książek. Wracam do niej także teraz. Przeczytana w dzieciństwie zrobiła tak pozytywne wrażenie, że trwa ono do dzisiaj. „Dzieci z Bullerbyn” to sympatyczna książka o pogodnym świecie. Pokazuje życie w zgodzie z ideą pomocy i życzliwości dla otoczenia. Moim zdaniem tę historię powinno poznać każde dziecko. Lektura tej książki razem ze swoim dzieckiem to doskonały pomysł na wspólne spędzenie czasu.
 
Naszą książką dzieciństwa bez żadnego sporu została książka Astryd Lindgren pt. Dzieci z Bullerbyn. "Nazywam się Lisa. Jestem dziewczynką, to chyba od razu widać z imienia. Mam siedem lat i wkrótce skończę osiem"- kto nie pokochał by tej książki już od pierwszego zdania? Jest to jedna z najukochańszych książek naszych najmłodszych lat i każdego lata wracamy do niej z wielkim sentymentem. Historie pełne humoru, zwyczaje pełne ciepła i pełne przygód rzeczy dzieci mieszkających w wiosce sprawia, że z pozoru prosta historii sprawia sprawia, że jest to opowieść o naszej beztrosce i zabawie. Malutka wioska, gdzie wszyscy traktują się jak rodzina. Tworzy niesamowity i wręcz niemożliwy klimat dla takich mieszczuchów jak my. Ta optymistyczna powieść dostarczy pozytywną energię każdemu, i małemu i dużemu, więc jeżeli nie czytałeś to jak najszybciej zrób to, aby w tak wyjątkowy dzień, jakim jest Dzień Dziecka znów poczuć się jak beztroska istota.




Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękuję!
A Wy czytacie dzieciom? Jak to u Was wygląda?

Korzystając z okazji: Wszystkim życzę uśmiechu na ustach i głowy w chmurach – pozostańmy jak najdłużej dziećmi z ubrudzonymi od szczęścia buźkami! :)

Udostępnij ten post

23 komentarze :

  1. Ja czytam swojej córce codziennie przed snem A często zdąża się i w ciągu dnia przychodzi do mnie z książką aby jej poczytać ona bardzo to lubi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie czytałam ale śpiewałam i opowiadałam bajki wymyślone przeze mnie. Z wnukami czytamy na zmianę, żeby się wprawiały w czytaniu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też było mi miło współpracować z Tobą 🙂
    Czytajcie dzieciom, warto po stokroć

    Dodam jeszcze, że odkąd urodził się młodszy syn nie mam za dużo czasu na swoje książki, więc z przyjemnością czytam te dziecięce, serio :) wybieram po prostu takie, które mi się podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak będę miała dzieci na pewno będę im czytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja opowiadam często bajki, które wymyślam na poczekaniu ale sięgamy też po książki:) Od kąd córka nauczyła się czytać, czytamy bajki na zmianę- jedną ona, jedną ja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście nie czytam dzieciom, bo ich nie mam ;) Ale gdybym miała, to pewne jest, że bym czytała. Mi się wydawało rzeczą oczywistą, że dzieciom warto czytać, ale być może to ja ;) Zgadzam się z wieloma opiniami powyżej, ale najbardziej z tym, że ludzi przede wszystkim trzeba edukować i uświadamiać, bo zwyczajnie mogą czegoś nie wiedzieć, jak np. w tym wypadku dorośli mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, jakie korzyści są z czytania maluchom. Fajnie, że o tym piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam czytać książki i bardzo chcę zaszczepić w moim synku miłość do nich. Wyszukuje mnóstwo książek dla dzieci, wiele z nich kupuję. Problemem jest tylko czas :( Wracam z pracy i nieraz jestem tak zmęczona, że nie mam na to siły :( Smutne to trochę, mam jednak nadzieję, że to, że syn widzi jak sama czytam swoje książki (np. w weekend)będzie dla niego sygnałem, że książki to coś fajnego. Od dziś postanawiam wprowadzić obowiązkowe czytanie codziennie, może nam się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie tempo życia jest bardzo szybkie i wielu rodzicom brakuje czasu na codzienne czytanie dzieciom. Najważniejsze jest to, że czytasz jak masz tylko możliwość - istotne jest to, aby nie zapomnieć o tym, że czytanie książek ma sprawiać przyjemność.

      Usuń
  8. Nie tylko czytać dziecko, ale również i z dzieciem. Od czasu kiedy pozna pierwsze literki można zacząć budzić w nim częć do książek i miłośc do czytania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Klaudia! Dziękuję za zaproszenie. Było mi bardzo miło napisać o naszym wieczornym i porannym rytuale.
    Równie chętnie przeczytałam wszystkie teksty dziewczyn. Cieszę się, że jest tak dużo Dorosłych, którzy czytają dzieciom. I oczywiście dołączam się do Twoich słów i wszystkim życzę udanego, wesołego, zaczytanego Dnia Dziecka :)
    Pozdrawiam ciepło :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Klaudia, jeszcze raz dziękuję za współpracę. Z przyjemnością odpowiedziałam na Twoje pytania.
    Moją ulubioną książką z dzieciństwa, tak samo jak u Pauliny jest Ania z Zielonego Wzgórza.

    OdpowiedzUsuń
  12. No właśnie, niektórzy rodzice nie czytają dzieciom, bo nie wynieśli tego nawyku z rodzinnego domu, dlatego tym bardziej warto zmienić to przy kolejnym pokoleniu. Jak czyta się dziecku, które nawet nic nie rozumie, to po prostu przyzwyczaja się go do widoku książki. Mój pięcioletni brat jest dość nadpobudliwy, ale przy książce potrafi wysiedzieć i posłuchać, dlatego że czytaliśmy mu od małego - to chyba po prostu kwestia przyzwyczajenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak. Książki w niezwykły sposób rozwijają dziecko. Książki i w ogóle opowieści. Często zmieniamy w książeczkach imiona głównych bohaterów, żeby miały takie same jak moje dziecko. Po latach, kiedy to odkrywają są niezwykle zaskoczeni. I opowiadam też historie z dzieckiem w roli głównej. Pomaga mu to w rozumieniu świata i rozwiązywaniu jego problemów. Ale niestety....nie zawsze jest tak, że jeśli czytamy dziecku dużo w dzieciństwie to ono potem chętnie sięga po książki. Mój 16-sto letni syn, który zna na pamięć całego Andersena i Grimmów oraz Kaczory i inne książki...czyta tylko lektury. Dobre i to :-) Pozdrawiam !!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam czytać - młodsza córa już wykazuje zainteresowanie książkami. Starsza woli unikać tematu. W 3 klasie czytanie kojarzy jej się z obowiązkiem oraz są zamienniki - typu komputer.
    Na razie zawarłyśmy kompromis - płacę jej dodatkowe 10 zł za czytanie książek siostrze przez pół godziny. Może tak złapie bakcyla z czasem :) Ja na dzień dzisiejszy przynajmniej płaczów godzinnych że musi czytać nie mam. Czytanie już jej lepiej się kojarzy ;) A to według mnie już jakiś sukces

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnie, że warto czytać dzieciom, a najpiękniejsze jest to, jak już same zaczynają czytać i lubią.

    OdpowiedzUsuń
  16. Od tego się chyba wszystko zaczyna - czytamy dzieciom, pokazujemy, że to lubimy, zaszczepiamy w nich tę miłość. A potem z nich tworzą się czytający dorośli, którzy swoim dzieciom też będą czytać

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dużo czytałam dzieciom, bardzo lubiły te wieczorne rytuały. A dziś same sięgają po książki. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba przeczytałyśmy wszytstko co się dało. Dziękujemy za ponowne, tak miłe przyjęcie na Twoim blogu <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniały tekst! Czytelnicze rytuały mnie rozczuliły i z przyjemnością odnalazłam w tej niesamowitej bliskości siebie i córę. Łączymy się z Wami! Też czytamy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow! Świetny post :-D Książki to jedne z lepszych prezentów dla dzieci moim zdaniem. Zdecydowanie wpływają na ich rozwój i późniejszą chęć sięgania po książki. Z mojej strony mogę polecić książkę dla trochę starszych - "Zatrzymać Dzień". Różni się znacznie od zwykłych książek. Po jej przeczytaniu człowiek czuje, że Świat jest o wiele lepszy niż się obecnie może wydawać. Naprawdę warto ją przeczytać!
    Pozdrawiam,
    Ania :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję za zaproszenie!
    Czytajmy dzieciom jak najwięcej :)

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka