„Powrót do starego domu” – Ilona Gołębiewska


Tytuł: Powrót do starego domu
Autor: Ilona Gołębiewska
Wydawnictwo: Muza
Data premiery: 29 marca 2017
Ilość stron: 480
ISBN: 978-83-287-0541-8

















Stary dom kojarzy nam się z tajemnicami, ze specyficznym zapachem, z osiadającym na każdym centymetrze kurzem. Nosi w sobie życie, przechowuje wspomnienia, a powrót do niego pobudza wyobraźnię. Jaką rolę odegrał w omawianej powieści?

Alicję Pniewską poznajemy w jej kryzysowym momencie, kiedy bierze rozwód ze swoim mężem. Kilka dni później przeprowadza się do starego domu pod Warszawą, gdzie wychowywała się jako kilkuletnia dziewczynka. Dziś na nowo odkrywa wiejskie uroki i tajemnice budynku. które skrywają niejedno wspomnienie. Na nowo poznaje wielu ludzi, którzy otwierają przed nią serce. Jednak czy zdoła im zaufać? Czy mieszkanie ma jakieś ciche sekrety, powierzone przez byłych lokatorów? 
Nerwowo oglądałam się za siebie, w obawie, że mój prześladowca jest blisko. Przez długi czas słyszałam jeszcze jego krzyki i wyzwiska. Gonił mnie. Potem zrezygnował. Ucieczka była coraz trudniejsza.
Jako, że bardzo lubię polskich autorów, to za każdym razem, kiedy muszę napisać negatywną recenzję, to moje serce pęka na milion kawałków. Niestety jednak, nie mogę tego uniknąć.

Alicja to irytująca bohaterka, wykreowana na kobietę infantylną i niestabilną emocjonalnie, co doprowadzało mnie do białej gorączki. Jej zachowanie powodowało, że miałam ochotę zamknąć książkę i nigdy do niej nie wracać. Złożyło się na to kilka postaw, między innymi ciągłe użalanie się nad sobą, nad światem i nad egzystencją. Ponadto niezdecydowanie i ciągła zmiana zdania czy myśli. Przykładem może być wymyślona nienawiść do mężczyzn, traktowanie ich jako podludzi, a następnie (trzeba zaznaczyć, że bardzo szybko!) wpadanie im w ramiona. I tak koło takiego postępowania kręciło się w najlepsze. Ponadto denerwuje mnie zbędne panikowanie i wyszukiwanie problemów na siłę, byleby tylko narobić hałasu. W tej powieści tego nie brakuje.

Bolał mnie również główny motyw, czyli stary dom. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że w niektórych powieściach, przede wszystkim polskich, autor ma jakiś pomysł, umieszcza go w tytule, w opisie czy na okładce, a później brakuje mu konsekwentności i albo go nie wprowadza, albo nie rozwija, albo wprowadza, ale za późno. W „Powrocie do starego domu” mamy ten sam schemat. Owszem, jest stary dom, ale bardzo szybko przechodzi swoją metamorfozę i nie można się nim nacieszyć. Tajemnice zaczynają się pojawiać prawie pod koniec, a przez większość czasu mamy zwykłą powieść obyczajową, która nie powala ani tempem akcji ani samymi wydarzeniami w niej zawartymi. 

Przy tej powieści się okropnie wynudziłam. Nie porwała mnie swoją treścią ani charakterami. Wydawało mi się, że są oni przerysowani, sztuczni, banalni i bezbarwni. Jednym słowem: fataliści, zbyt apatyczni, by myśleć samodzielnie. Tworzy ich schemat, któremu się biernie poddają, czasami wyszukując tylko taniej sensacji.

Brakowało mi również tego klimatu, który powinien być obecny przy temacie starych domów i wspomnień. Ta duszna atmosfera tajemnicy, które powinna unosić się w powietrzu. 

Na plus zasługuje pióro autorki, bowiem jest ono lekkie i przyjemne. Mknęłam przez lekturę tak, że te prawie 500 kartek zleciało mi nim się obejrzałam. Wierzę w to, że Pani Ilona Gołębiewska wyrobi swój warsztat, dopracuje pomysły, by następnym razem zaskoczyć mnie pełnowartościową książką, która porwie od pierwszych stron do swojego szalonego świata, pełnego zdeterminowanych i autentycznych bohaterów. Wiem, że jak tylko nadarzy się okazja, to dam pisarce kolejną szansę, bo jej styl da się lubić. Trzeba tylko odpowiedniego wszystko rozegrać i zgrać.


Ilona Gołębiewska – w wieku pięciu lat postanowiła, że w przyszłości zostanie nauczycielem oraz będzie pisać książki… i słowa dotrzymała. Na co dzień pracuje ze studentami, prowadzi zajęcia terapeutyczne dla dzieci i młodzieży, a także skutecznie szkoli dorosłych i odkrywa nowe smaki życia wraz z seniorami. Jest poetką, debiutowała w 2012 r. tomem poezji „Traktat życia”, należy do Światowego Stowarzyszenia Poetów (Movimiento Poetas del Mundo). Autorka wielu książek i artykułów oraz bajek, baśni, opowiadań dla dzieci i młodzieży. Mieszka w Warszawie, ale gdy pisze, ucieka do starego drewnianego domu na mazowieckiej wsi, w którym czas się zatrzymał. Uwielbia pracę z ludźmi, długie podróże do zapomnianych miejsc, czytanie książek po nocach oraz zapach świeżej kawy o poranku. Jej wielkim marzeniem jest założenie fundacji. W swojej twórczości łączy romantyzm Nory Roberts, tajemniczość Danielle Steel oraz psychologiczny realizm postaci Alice Munro. Bardzo mocno wierzy w happy endy! Mistrzyni emocji! Prowadzi stronę autorską www.ilonagolebiewska.pl.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Business & Culture!

Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytam, bo polskie”, organizowanym przez Kasię z bloga Poligon Domowy.

Udostępnij ten post

15 komentarzy :

  1. ja lubię takie klimaty: stary dom, tajemnice.. kojarzy mi się to mimo wszystko z ciepłem i jakąś historią, wypełnioną miłością, szczęściem, ale i smutkiem.. Niestety to już kolejna niezbyt przychylna recenzja, więc sobie odpuszczę. A polskich autorów i tak kocham, więc mimo wszystko chętnie zapoznam się z piórem autorki, ale nie przy tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze i obiektywnie. Doceniam takie podejście i gratuluję świetnej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, a i przyznam szczerze, że generalnie w sięgam raczej po pozycje zagranicznych autorów. Być może czas to zmienić, aczkolwiek po tej recenzji już wiem, że zdecydowanie nie będzie to ten tytuł :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Główny bohater może mieć irytujące zachowania ale jeżeli nie da się lubić i irytuje czytelnka to klops.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa recenzja. Jak będę szukać książki o podobnej tematyce, na pewno wezmę ją pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda, że styl autorki da się lubić, ale jeśli trafi na odpowiedniego czytelnika. Do mnie niestety nie przemówiła i z bólem serca równie mocnym jak u Ciebie, musiałam na tę książkę ponarzekać :( Odczucia mamy podobne jak widzę. Natomiast mnie na razie nie ciągnie do kolejnej powieści autorstwa Pani Ilony. Życzę jej wszystkiego najlepszego i powodzenia przy kolejnych tytułach. Mam nadzieję, że kiedyś, gdy już zdecyduję się na lekturę czegoś innego spod jej pióra, będę mogła się pozachwycać :)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam klimat starych domów, tajemnic, zagadek, jednak z tego co piszesz, to wszystko pojawia się
    Dopiero na kłamcy książki. Szkoda, bo historia wydawał mi się interesująca. Nawet pomimo narzekania głównej bohaterki

    OdpowiedzUsuń
  8. Są takie książki, które od pierwszej trony irytuja. Oj ile razy na taką trafiłam. Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  9. zatem miejmy nadzieję, że następna powieść autorki będzie ciekawsza

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak i to jest właśnie jedna z tych powieści, na które czaję się, jakbym zamierzała zostać czajnikiem właśnie :P
    Prawda jest taka, że czekałam też na opinię bez zachwytów i mimo wad, które wykazałaś, myślę, że i tak ją przeczytam. Jednak przynajmniej nie będę nastawiała się na wyłączne ahh i ohh :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz słyszę o tej książce i nawet bez Twojej opinii (którą szanuję i doceniam) od razu zadecydowałam, że nawet nie będę się za nią oglądać. Chociaż sięgam po dzieła polskich autorów, ale ta powieść do mnie nie przemawiała (nie przemawia i nie będzie przemawiać). A kiedy dotarłam do opisu głównej bohaterki... Rany, serio? Już na samą myśl, że miałabym mieć z nią styczność dostaję gęsiej skórki! Także podziękuję raz jeszcze, nie będę się za tą książką rozglądać.
    Pozdrawiam. ;)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie tównież nie przekonała książka...Bohaterka była nie do zniesienia! Tak samo cała fabuła mnie bardzo rozczarowała, spodziewałam się więcej starego domu i więcej tajemnicy.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja czytałam pozytywne recenzje na jej temat i teraz już sama nie wiem. ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nie czytałam, na pewno się skuszę! :)

    Obserwuję bloga i zapraszam od mnie, będzie mi miło. <3

    http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba się skuszę... Polecam inną, lekką i przyjemną książkę: "Zatrzymać dzień". Emanuje pozytywną energią i daje do myślenia. :)

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka