„Projekt Królowa” – Dominika Rosik

Tytuł: Projekt Królowa
Autor: Dominika Rosik
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 27 marca 2017
Ilość stron: 564
ISBN: 978-83-65676-76-4












Zastanawialiście się kiedyś, jak byście reagowali w sytuacjach kryzysowych, przede wszystkim wtedy, kiedy zagrożone jest Wasze życie? Czy ratowalibyście siebie kosztem innym? A gdybyście byli w posiadaniu tajnej wiedzy, która może uratować życie całej grupie, ale zagrozić Twoim planom? Jak byście postąpili?

Emily budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Jest to miejsce, z którego nie ma wyjścia, bo jedyne drzwi są zabarykadowane. Wraz z nią w budynku przebywa również siedem innych osób, które tak samo jak ona, nie wie jak się tutaj znalazło, nie pamięta ostatnich dni. A może tylko udają, że nie pamiętają? 

Od tej pory będą musieli wejść we współpracę, by przeżyć kolejne zagrania tajemniczego doktora Stona. Czy uda im się przeżyć, by doczekać się wyjaśnienia złudzeń, jakich doznają?
„Stajemy się w swojej roli tak perfekcyjni, że w końcu zapominamy, kto naprawdę pociąga za sznurki.”
Polska literatura, choć nabiera tempa, to nadal jest przez wielu rodaków odrzucona czy negatywnie komentowana. Wiele osób określa całość przez pryzmat kilku autorów, którzy nie przypadli nam do gustu, zniesmaczając niekiedy swoim zachowaniem czy własnymi pracami. Musimy jednak wziąć poprawkę na to, że istnieje naprawdę wiele perełek, które moglibyśmy pokochać, gdybyśmy tylko przestali zamykać się na nie. Tak jest między innymi z książką „Projekt Królowa”, która jest debiutanckim dziełem naszej rodzimej pisarki, ale za to jakim świetnym! 

Polski debiut, który powalił mnie na kolana. Idealnie dopracowany, świetna kreacja bohaterów, ponadto portrety psychologiczne zasługujące na złoty medal. Autorka weszła do umysłu nie tylko swoim charakterom, ale również czytelnikom, szperając w nich i wprowadzając skutecznie zamieszanie. 

Kiedy sama nie wiesz co jest prawdą, a co fikcją, wtedy bezsprzecznie zaczynasz wierzyć w autorkę, która poprowadzi Cię za rękę przez fabułę. Dominika Rosik tego nie robi, wręcz przeciwnie – sprawia wrażenie, jakby takie wodzenie za nos było dla niej czystą przyjemnością. Na początku wydaje się to obojętne, ale z czasem, kiedy narasta frustracja i potrzeba wiedzy, chociażby jakiekolwiek, by móc poskładać poszczególne elementy układanki w całość, wtedy nadchodzi złość. Tak samo było w tym przypadku. Przez początek przebrnęłam bez emocji, ale w końcu moja cierpliwość została wystawiona na próbę. Urywane wspomnienia, zdania czy myśli, zmienna narracja, podczas gdy każdy coś ukrywa, wahania nastrojów i krycie się nawzajem, niezrównoważenie psychiczne –  w tym momencie powstaje emocjonujący zabieg, który oszałamia. Tak bardzo chciałam rozwiązać zagadkę, że na końcu wpadłam w szok i gniew, że większość spraw się nie wyjaśniła, a nawet lepiej, bo finisz pierwszego tomu skomplikował historię jeszcze bardziej.

W tej całej mieszance bezradności, tajemniczości i chęci poznania prawdy tak się wciągnęłam w lekturę, że migiem ją przeczytałam. A teraz z niecierpliwością będę wyczekiwała kontynuacji, by wszystko sobie poukładać. 

Musicie wiedzieć, że w tej książce każdy stwarza jakieś pozory. Pozory normalnych, zintegrowanych z grupą ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z całym przedsięwzięciem. A tymczasem, z narracji trzech głównych bohaterów dowiadujemy się, że każdy skrywa w sobie wspomnienia, których nie może ujrzeć reszta. Wszyscy mają tajemnice, a za główny cel postanawiają obnażyć pozostałych, wystawić ich sekrety, by jak najdłużej zachować własne. I tak właśnie pod przykrywką współpracy, eliminować tych najsłabszych. Kiedy życie bohaterów zaczyna przeobrażać się w prototyp pewnej gry, w której wszystko zależy od wzajemnego zaufania, wtedy akt teatralny dobiega końca, a każdy, kto zostaje Królową, pokazuje swoją prawdziwą twarz.

Najlepsze, co mnie spotkało w tej książce, to właśnie duszny klimat tej zagadki, która potęguje dziwność. Rozdziały pisane są z perspektywy trzech bohaterów: Emily, Matthew i Alexandra. Żadne z nich nie mówi prawdy i wszyscy się wzajemnie oskarżają. To właśnie ta trójka mówi nam, że istnieją w tej grze sekrety, których nawet nie potrafimy się domyślić. I konsekwentnie je ukrywają. Nawet, jeśli patrzymy na przykład na rzeczywistość poprzez oczy Alexandra, to nie jesteśmy w stanie prześledzić całego jego życia, wszystkich jego niewiadomych. Trochę pomagają nam urywki wspomnień, omamy, porywcze zachowania czy zawiłe myśli, ale są one tak inteligentnie skonstruowane, że możemy się tylko domyślać prawdy, choć autorka i tak nie odkrywa wszystkich kart. Tak samo sytuacja ma się z pozostałymi bohaterami.

Jeszcze większą enigmą owiane się inne charaktery. Nie wkradamy się do ich głów, możemy tylko obserwować za pomocą naszych głównych bohaterów. Dlatego tym pilniej przyglądamy się ich poczynaniom, analizujemy i rozbieramy na czynniki pierwsze ich zachowania, by połączyć fabułę w całość. By dojść do wniosku, że nic w tej powieści nie jest jednoznaczne. Przez chwilę miałam nawet wrażenie, że wszyscy uczestnicy, to po prostu zbiór ludzi chorych psychicznie. A jednak –  jak daleko było moje myślenie od prawdy.

Autorka posiada lekki, przyjemny styl. Skupia uwagę nie tylko dialogami czy przemyśleniami, ale i opisami. Rozbrajająco opowiada o ogrodzie zimowym, komponuje scenerię, która idealnie obrazuje nam się w wyobraźni. 

Jeśli chodzi o akcję, to raz przyspiesza, by za chwilę móc zwolnić, pozwolić się nią delektować. Niekiedy treść przyspieszała rytm mojego serca, by za chwilę je całkowicie zatrzymać. Pojawiały się momenty, kiedy na twarzy zastygał uśmiech, ale były też takie, że z przerażeniem przewracałam kolejne strony.

Jednym słowem, jest to fenomenalna książka, która skupia w sobie elementy thrilleru psychologicznego, połączonego w pewnym sensie ze science fiction. Polecam z całego serca, ale mam jedną radę: Nie ufaj nikomu. Nawet swojej wyobraźni. 

Dominika Rosik –  wychowywała się w Wielkopolsce. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Interesuje się kinem Dalekiego Wschodu, malarstwem impresjonistycznym oraz literaturą klasyczną i współczesną. Mieszka z mężem i dwójką dzieci na warszawskim Żoliborzu.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka!


Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytam, bo polskie” organizowanym przez Kasię z bloga Poligon Domowy.

Udostępnij ten post

16 komentarzy :

  1. Jestem bardzo ciekawa tej książki, sama okładka przyciąga wizualnie.
    Pozdrawiam, Sara :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy debiut czytam z recenzji. Trzeba będzie dołączyć do listy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, że książka Cię zauroczyła. Super.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie psychologiczne zagadki, odniesienia do własnych norm moralnych, nakłaniania do refleksji, co w danej sytuacji bym postanowiła czy zrobiła. Z zainteresowaniem zapoznam się z książką. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiście gustuję w polskiej literaturze, ale raczej tej starszej. Niekoniecznie mówię tu o Słowackim (zresztą nadal uważam, że w pojedynku Słowacki - Mickiewicz zdecydowanie wygrywa ten drugi :D), ale o książkach z całego XX wieku. Do nowszych zniechęcają mnie nie tyle nieznani autorzy, co... okładki. Na tę, opisana przez Ciebie książkę, nie zwróciłabym w sklepie kompletnie uwagi, bo wygląda jak fantasy, a nie lubię tego gatunku. Wszystkie powieści wyglądają dziś tak samo, no i te tytuły - jak nie ,,dziewczyna" to ,,królowa". :) Jeśli nie idę po konkretną książkę, to szukam albo nazwiska albo okładki przyciągającej wzrok. A tu zonk... Nie mam nawet pretensji do autorów, a raczej do wydawnictw, za to, że idą na łatwiznę. Tym bardziej więc cieszę się, że przeczytałam Twoją recenzję, bo dzięki temu dowiedziałam się o tej książce. Uff. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko w blogsgerze fantasy wygląda tak jednolicie. Jak się pogrzebie to w tym gatunki wiele wyjątkowych historii można znaleźć ;)

      Usuń
  6. Super recenzja, i tak bardzo zachwalasz, że naprawdę mam ochotę sięgnąć :) To już druga tak pozytywna opinia którą czytam. I okładka taka śliczna. I polska autorka! Same plusy, nic tylko czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę przypomina mi to film "Więzień labiryntu", polecam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lista nieprzeczytanych książek wciąż rośnie, a po przeczytaniu twojej recenzji będę musiał dodać do niej kolejną pozycję. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka powinna niedługo do mnie dotrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlatego właśnie uwielbiam debiuty - potrafią nieźle zaskoczyć :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale mnei zaintrygowałaś! No i wpisuję na listę do przeczytania...

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo, ale to baaaaaardzo chcę przeczytać tę książkę!!!

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka