[PRZEDPREMIEROWO] „Lokatorka” – JP Delaney


Tytuł: Lokatorka
Tytuł oryginalny: The Girl Before
Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Autor: JP Delaney
Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 14 czerwca 2017
Ilość stron: 416
ISBN: 978-83-7515-078-0







Thriller psychologiczny to mój ulubiony gatunek literacki. Wrzyna się w umysł, kombinuje, a autor prowadzi intrygę za intrygą. 

Agencja nieruchomości zajmuje się wynajmem nietypowego mieszkania, należącego do  ekscentrycznego architekta. Umowa najmu składa się z kilkustronicowego regulaminu, do którego dołączona jest lista co najmniej dwustu zakazów i nakazów, choć przeważa zdecydowanie pierwsza grupa. Są to tak nierealne i nieautentyczne zakazy, jak na przykład niemożność pozostawienia ubrań na podłodze czy położenia dywanów bądź chociażby kwiatów w domu. Na te ascetyczne warunki zamieszkania zgadzają się dwie młode kobiety. Świadomie rezygnują z prywatności. Chociaż czy świadomie to właściwe w tym przypadku określenie? Edward, przystojny właściciel, ma bowiem w swoim rękawie kilka sztuczek. Najważniejsza, to wysoko rozwinięta umiejętność manipulacji. Co naprawdę dzieje się w głowie przesadnie pedantycznego i kontrolującego mężczyzny? 
„A mnie przechodzi dziwny dreszcz zadowolenia na myśl o tym, że należę do niego. „Jesteś moja”.”
Zanim sięgnęłam po „Lokatorkę” snułam pewne domysły. Marzyła mi się lektura z mocnym wejściem, manewrująca moimi odczuciami, nietuzinkowa, stanowcza i tragiczna w swoich skutkach. Po tytule spodziewałam się mrocznego thrillera, która da mi porządnie w kość. Po części tak się stało. Tylko po części, ponieważ przy czytaniu nie odczuwałam większej ekscytacji kolejnymi stronami. Owszem, pojawiało się napięcie, jednak nie towarzyszyło mi ono non stop, tak jak to sobie zaplanowałam przed rozpoczęciem czytania. Być może zbyt długo zwlekałam? W końcu przez cały miesiąc miałam ją na oku, zaglądałam do niej, by jednak odłożyć na późniejszą chwilę. Być może podniecenie związane z rekomendacją na okładce opadło pod wpływem czasu? Bo lektura ma ogromny potencjał, który został skutecznie wykorzystany.

Psychologiczna warstwa gra tu pierwsze skrzypce. Bohaterowie rozbudowani pod kątem psychoanalizy, której poddają ich czytelnicy, problemy psychiczne, które wychodzą na światło dzienne, sztuki manipulacji, tak zgrabnie ukryte pod powłoką miłością czy fascynacji, fantazji. Pod względem psychologicznym książka ta jest idealna. Wyraziste charaktery, które intrygują swoim zachowaniem i swoją przeszłością. Tajemnice, które powinny zostać rozwiązane. Klimat duchoty, który ściska odbiorcę za gardło. To wszystko tutaj znajdziemy. 

Myślę, że najciekawszą postacią jest sam Edward. Mimo, iż to właśnie z perspektywy Emmy i Jane opisywane są rozdziały, to odniosłam wrażenie, że Ed jest głównym bohaterem. Jest on nakreślony w sposób dokładny, doprecyzowany pod każdym względem. Kobiece postacie wypadają przy nim niedbale, choć również czytelnie i ciekawie. Jednak nikogo nie powinno dziwić, że to właśnie owiany tajemnicą i nutką zgrozy, pełen rezerwy mężczyzna intryguje i pobudza wyobraźnię najbardziej. Ten jego chłodny charakter, opanowanie i ironiczny uśmiech. Jego urywane historie, które odkrywamy z czasem, które zaskakują, robią totalny zwrot akcji, a momentami nawet przerażają. To na nim skupiłam się przede wszystkim. 

Emma to słaba postać. O ile cierpienie Jane zdaje się być realne, autentyczne i naturalne, o tyle cierpienie Em wydaje się zbyt niechlujne, rozdmuchane i iluzoryczne. Jakby autor w niektórych momentach zapomniał, że miała być naznaczona. Jakby zapomniał, jakie cechy powinna wykazywać osoba po traumatycznych wydarzeniach. 

Akcja nie biegnie, lecz idzie swoim tempem. Dynamiczna w swojej monotonii. Nie nudzimy się, bo odkrywamy coraz więcej, choć nie w ekspresowym czasie. Narracja poprowadzona została naprzemiennie przez Emmę i Jane, podobał mi się również zabieg mieszania czasów, tzn. teraźniejszy i przeszły. Nie był on chaotyczny, ponieważ opisywano to tylko z perspektywy dwóch osób.

To, co mnie również zachwyciło, to opisy architektury. Inteligentny dom. Wierzę, że kiedyś takie zabytki będą możliwe. Jako, że w pewnym momencie mojego życia interesowałam się dekoracją wnętrz, to ten architektoniczny żargon był co najmniej przyjemny dla mojego oka. A jeśli dorzucić do tego moją miłość do minimalizmu i surowego wykończenia – było bajecznie.

Rozwiązanie mnie zdziwiło, ale nie nakarmiło w pełni mojej ciekawskiej i wymagającej natury. Nie odkryło przede mną niczego, co wprowadziło mnie w zadumę. Książkę pochłonęłam w jeden dzień, więc nie mogę odmówić jej wciągającej historii. Nie mam również poczucia straconego czasu, bo „Lokatorka” to cholernie dobry thriller, któremu nie mogę dużo zarzucić. Niestety wiem również, że lektura niczego w moje życie nie wniosła. Ot, kolejna publikacja w tym roku. Było ciekawie, była nutka tajemnicy, było w pewnym momencie chorobliwie, wręcz maniacko, ale to wszystko.


JP Delaney - Urodził się w Ugandzie w 1962 roku. Studiował literaturę angielską w St Peter’s College w Oksfordzie. Dużo podróżuje w poszukiwaniu wyjątkowych potraw i smaków. Owocem tych poszukiwań są artykuły pisane do „Sunday Times”. Opublikował między innymi powieści Afrodyzjak, Ulotny urok kawy czy Oficer ślubny.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

Udostępnij ten post

18 komentarzy :

  1. Super, że warstwa psychologiczna jest tak dobrze zbudowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat do tego przyczepić się nie można - jest naprawdę genialnie :)

      Usuń
  2. Już chyba wszyscy, którzy mogli polecili tę książkę, więc już wiem, że nie mam wyboru. Trochę się tylko boję, że wyjdzie z tego druga "Dziewczyna z pociągu" - mocno przereklamowana, a głównie zbierająca negatywne recenzje. Chociaż z drugiej strony, skoro wszyscy polecają, to na pewno nie aby połechtać wydawnictwo, ale dlatego, że naprawdę tak jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że to dobry thriller. Tylko tak jak wspomniałam w recenzji – niczego w moje życie nie wniósł, żadnych szczególnych emocji, które długo by mnie nie opuszczały. Nie zachwycam się nim, ale również nie zarzucam mu dużo – bo był dobry. Po prostu... dobry :)

      Nie masz się co martwić, moje recenzje nigdy nie są pisane po to, by połechtać wydawnictwo :) Jeśli mam powody, to nie boję się książki krytykować. Oczywiście konstruktywną (mam taką nadzieję!) krytyką :)

      Usuń
  3. Książkę faktycznie się pochłania! Naprawdę bardzo wciąga, a motyw tego inteligentnego domu... Kurde, z jednej strony super, z drugiej trochę psycho :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja osobiście bym się bała! :) Niby powinien dawać bezpieczeństwo, ale czułabym się raczej zagrożona :D

      Usuń
  4. Ta książka ostatnio ciągle przewija się przez IG :) i może dlatego nie mam na nią ochoty :P chociaż Twoja recenzja jest zachęcająca Kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulinko, powiem (a raczej napiszę) tak: No szkoda, że nie masz na nią ochoty. Jednak z drugiej strony i tak dużo nie stracisz, bo książka jak książka :)Ciekawa fabuła, ale znajdziesz też mnóstwo ciekawszych książek :)W tej dobra jest przede wszystkim konstrukcja. Solidna i dopracowana :)

      Usuń
  5. Szum na kolejny thriller. Nawet jakbym nie chciał znać "Lokatorki" i jej widzieć, to nie ma opcji, bo dziennie jakieś recenzje. Poczekam aż szum opadnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki szum jest na większość nowości, kiedy wydawnictwa bardzo starają się o reklamę :) Przyznam jednak, że o tej książce słyszałam bardzo mało :)
      Wiem niestety, że większość osób patrzy na thrillery psychologiczne przez pryzmat nieudanej "Dziewczyny z pociągu", gdzie ta kampania reklamacyjna nie sprostała zadaniu.

      "Lokatorkę" polecam, ale nie dam sobie za nią ręki uciąć... ani żadnej innej kończyny :)

      Usuń
  6. Mam na oku tę książkę. Pewno po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już przeczytasz i będziesz miała ochotę, to podziel się proszę opinią - jestem ciekawa jak inni ją odbiorą :)

      Usuń
  7. Nie patrzę przez jej pryzmat, bo nawet tego nie czytałem. :) I ogólnie taki szum to najwięcej wokół thrillerów/kryminałów, które często są słabe, dlatego np. po tą "Dziewczynę" nie sięgam, bo co bardziej obiektywni i piszący rzetelne recki blogerzy odradzają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie o to mi chodziło, mówiąc o tym pryzmacie :)
      No i dobrze, bo szkoda czasu na słabe książki, skoro wokół tyle pyszności :)

      Usuń
  8. Myślę, że i mnie mogłaby wciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam szczerze, że nie słyszałam o tej książce, ale to może dlatego, że raczej nie czytam tego typu literatury - gustuję raczej w książkach New Adult i fantasy :P Nie mniej jednak ostatnio ciągnie mnie w stronę thrillerów i kryminałów, więc zapiszę gdzieś sobie ten tytuł, być może kiedyś wpadnie w moje łapki i zobaczymy, co z tego wyjdzie ;)
    Pozdrawiam!
    Książki bez tajemnic

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka