CREATIVE MIKSER: Czytaj i promuj – RELACJA


Już dawno obiecałam sobie, że będę tworzyć relacje z ciekawych spotkań literackich. Dzisiaj pora na pierwszą. Biorę pod lupę wydarzenie, które odbyło się 22 czerwca w Big Book Cafe.

Creative Mikser to cykliczne spotkania branży kreatywnej. Miałam przyjemność brać udział w jego piętnastym zebraniu, które było poświęcone czytaniu i promocji czytelnictwa


Dodatkowo było to przedpremierowe spotkanie Big Book Festivalu. Ponadto odbyło się ono w nowo otwartej kawiarni, która jeszcze wtedy była zamknięta, a więc wszystko testowaliśmy. Literacka Scena Warszawska – Big Book Cafe.


Na starcie należało uzupełnić listę obecności. Dodatkiem miał być również konkurs, a dokładniej losowanie. Aby wziąć w nim udział, trzeba było włożyć do szklanej kuli swoją wizytówkę bądź podpisać się na kartce samoprzylepnej i to ją wrzucić do środka. W trakcie imprezy miały być rozdane nagrody. Początkowo rozważałam wzięcie udziału, ale wygrała moja nieśmiała natura. Zrezygnowałam, czego do dzisiaj żałuję.

Najbardziej podobały mi się dwa punkty spotkania: Historia sukcesów i opowieść jak szerzą kulturę w Trójmieście, przedstawiona przez Przemysława Czaję z Wojewódzkiej Biblioteki w Gdańsku. To aż niesamowite, jak miasto dba o promocję czytelnictwa, angażując w to wszystkich zainteresowanych! Mowa tututaj na przykład o Metropolitan. Karcie do Kultury, która daje zniżki na koncerty, przedstawienia, wystawy, do kawiarni, do kina czy na kursy; Bibliocamp; Mobilnej grze miejskiej; Książce GO czy Bibliotece na plaży. Na spotkaniu był obecny Michał Olszewski, zastępca prezydenta m.st. Warszawy. Zapytany o takie możliwości w stolicy, nie był w stanie udzielić konkretnej odpowiedzi. A miło byłoby, gdyby miasto zaangażowało się w ciekawe projekty promujące czytelnictwo w bibliotekach.
„To niesamowite, że ludziom chce się wyjść z domu i szukać książek” 
— Przemysław Czaja

Temat o sukcesie był bardzo motywujący, choć moim zdaniem został tylko delikatnie nadgryziony. Zabrakło szczegółów. Posłuchaliśmy o sukcesie Szczepana Twardocha, którego charakteryzuje osobowość i determinacja. Jako sukces wydawniczy wskazano wydawnictwo Karakter, które projektuje piękne okładki oraz wystawia na rynek literaturę ambitną i wysmakowaną. Wybrane zostało za doświadczenie i precyzję. Ostatnim punktem był sukces książki. Do tej kategorii wybrano „Jadłonomię” Marty Dymek, książki powiązanej z duchem czasu i mody. Za powiązanie z autentycznymi potrzebami. Bardzo podobało mi się, że Paulina Wilk opowiadała o tym z zaciekawieniem, nie czytała z podglądu. 

Ciekawie opowiadała również Anna Karczewska – właścicielka Agencji Kultura oraz koordynatorka Kolektywu Księgarzy Kameralnych. Przybliżyła nam nieco temat Księgarń Kameralnych, w których stawia się na intymność w kontakcie z klientem. Użyła również interesującego wyrażenia, że rabaty wyciskają z książki całkowitą jej wartość

Ostatnim punktem programu była rozmowa z Marie Moser – właścicielką księgarni The Edinburgh Bookshop w Szkocji. Niestety z tej rozmowy nic nie wyniosłam, ponieważ stwierdzono, że tłumaczenie jest zbędne. To był ogromny minus całego przedsięwzięcia. Bo na spotkaniu był obecny tłumacz. Wiem, że zapytano publiczność, czy jest taka potrzeba. Jednak nie sądzę, by jedna czy dwie osoby, które nie rozumieją języka angielskiego, przyznałby się do tego na tle tak dużej liczby uczestników. Ja się wstydziłam. To powinna być standardowa procedura, jesteśmy w końcu w Polsce. 

„You just happen to sell books”
— Marie Moser

Po zrealizowanych debatach był czas na pytania. Z widowni standardowo padło ich mało, ale prowadząca zaczęła nadrabiać. Skoro już jestem przy temacie prowadzącej – niestety nie wypadła ona w moich oczach dobrze. Byłam na kilku spotkaniach i to było najgorzej pokierowane ze wszystkich. Nie chodzi o treść, a raczej o zachowanie. Przerywanie wypowiadającym się, pospieszanie ich i wywracanie oczami, gdy chcieli coś dodać nie jest mile widziane przy takich wydarzeniach. Ja rozumiem, że było mało czasu. Trzeba było to jednak inaczej zorganizować, a nie tak się wzajemnie traktować. 

Z tego co czytałam w mailu od organizatorów – planowano przynajmniej sto osób. Było dużo, naprawdę dużo mniej, ale to dobrze! Ledwo co się mieściliśmy. Na koniec był poczęstunek, szampan, kawa i soki. Niestety nie udało mi się zostać, po ostatniej poprowadzonej rozmowie musiałam zmykać. Żałuję tylko, że wcześniej nie podano chociażby wody, dopiero na zakończenie. 

W SKRÓCIE
PLUSY:
Ciekawe tematy
Poczęstunek
Klimatyczne miejsce
Konkurs

MINUSY:
Brak tłumaczenia
Nieciekawe zachowanie prowadzącej
Mało miejsca
Mało właściwej treści


* Wszystkie zdjęcia księgarni pochodzą z fanpage Big Book Cafe

Udostępnij ten post

3 komentarze :

  1. Byłam bardzo zainteresowana tym wydarzeniem, ale niestety nie mogłam na nim być.
    W ramach pocieszenia mogłam zobaczyć wyświetlaną na spotkaniu prezentację. Dobre i to.
    Zaciekawiło mnie to, co napisałaś o zachowaniu prowadzącej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak tłumaczenia to wielki minus. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiadało się widzę ciekawie, ale jak przeczytałam Twoje wrażenia i spojrzałam na listę plusów i minusów to prawdę mówiąc powiedziałabym, że organizacja dość mocno zawiodła. Tłumaczenie dzisiaj to żaden problem i nie rozumiem jak można w ten sposób podchodzić do tematu. Według mnie minusy przeważają, a szkoda, bo tematy naprawdę interesujące!

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka