[PRZEDPREMIEROWO] „Światło, które utraciliśmy” – Jill Santopolo


Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Tytuł oryginalny: The light we lost
Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Autor: Jill Santopolo
Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 5 lipca 2017
Ilość stron: 304
ISBN: 978-83-7515-451-1







Jill Santopolo rozkochuje czytelnika w swojej emocjonującej powieści. Daj się porwać w wir przeznaczenia, kiedy każda decyzja może znacząco wpłynąć na Twoje życie. 

Lucy i Gabe poznają się 11 września 2001 roku, w momencie, kiedy wieże WTC padają u stóp ludzi, wznosząc tumany kurzu i pyłu. Ta sytuacja zmienia ich spojrzenie na rzeczywistość, a później staje się napędem do działania w tej skomplikowanej znajomości.
„Czasem wydawało mi się, że nigdy nie będziemy dostatecznie blisko. Chciałam rozpłynąć się w Twojej skórze, przeniknąć do Twojego umysłu, żeby dowiedzieć się o Tobie absolutnie wszystkiego.”
Akcję rozpoczynamy od końca, bowiem już z prologu możemy wywnioskować, że ma ona tragiczne zakończenie, do którego będziemy stopniowo dążyć. Lucy zabiera nas w podróż do swojej przeszłości, z jej punktu widzenia poznajemy całą niesamowitą historię, od niej dowiadujemy się o zabawnym, rozmarzonym i pogrążonym w swoim cierpieniu chłopaku. O chłopaku, który chciał coś zrobić dla ludzkości, który był w stanie poświęcić swoją miłość, by realizować te cele. Możemy potraktować to jako pamiętnik. Pamiętnik pełen bólu, pełen nienawiści, ale również miłości. Pełen gniewu, ale i radości. Pełen wspomnień i goryczy.

Historia tej dwójki to najpiękniejsza i zarazem najsmutniejsza o jakiej czytałam. Rozszarpała mnie od wewnątrz, złamała mi serce na milion kawałków, by później rozwiać je w każdą stronę świata. Powiedzieć, że przy niej płakałam, to po prostu za mało. Ponadto jest ona niezwykle mądra, wykazuje pewne wartości, o które warto dbać. 

Autorka potrafi opisywać emocje w sposób niezwykle poruszający. Maluje słowem, tworząc w naszych głowach idealne obrazy. Wzrusza swoją delikatnością. Potrafiłam płakać nad pięknie ujętymi metaforami, które poddawałam głębszym analizom. Treść książki istotnie zmieniła moje postrzeganie, zaczęłam zwracać większą uwagę na to co posiadam. Na ludzi, którymi się otaczam. 

Dialogów było mało, ale jeśli już się pojawiały, to zawsze niosły jakąś ważną myśl przewodnią. Czasami były błyskotliwe, innym razem zabawne, a niekiedy ich treść była cytatem z wiersza. Wiersze bowiem odgrywają bardzo ważną rolę w życiu naszych bohaterów.

Santopolo odkrywa przed nami serce głównej bohaterki, narażając ją na surowe oceny. Jednak decyzje, jakie podejmuje Lucy są tak ważne i trudne, że odbiorca nie śmiałby ich nawet kwestionować. Gabe również wybiera to, co uważa za najlepsze dla niego, choć nie kieruje się swoim dobrem, a dobrem ludzkości. Pragnie spełniać marzenia, pokazać światu, że ludzie wszędzie mają te same troski i problemy. Pragnie walczyć z przemocą i różnorodnością.

Bohaterowie są wykreowani na wrażliwych ludzi, którzy radzą sobie z szarą codziennością w najlepszy według nich sposób. Niekiedy się gubią, by na nowo szukać właściwej drogi do szczęścia. Niestety nie zawsze są w stanie ją odnaleźć, więc jeśli szukacie lukrowanych opowieści, które w efekcie zostawią Was przepełnionych radością i nadzieją – odradzam lekturę „Światła...”. Tu zostaniecie pozbawieni tchu, a szloch będzie Wami gwałtownie wstrząsał. 

Wiecie, istnieje taka miłość, która jest w stanie przezwyciężyć wszystko. Od czasu po trudności, a nawet tragedie. Można kochać na wiele sposobów, ale w ten naturalny, do bólu prawdziwy – tylko raz. Jest on wtedy, kiedy nawet po upływie kilkunastu lat nie jesteś w stanie zapomnieć o ulubionych zwyczajach ukochanej osoby. O zapachu, bowiem każdy podobny przywołuje wspólne wspomnienia. O uczuciach, które towarzyszyły Wam na wzajemnej drodze życia. I o tym właśnie jest ta powieść. O tęsknocie, o niewyobrażalnie bolesnych pragnieniach, by otrzymać od losu drugą szansę. Bohaterowie podejmują wiążące decyzje, które później jak echo odbijają się w ich codzienności. 



Jill Santopolo – dorastała w Nowym Jorku z dwiema siostrami. Otrzymała tytuł licencjata literatury angielskiej na Uniwersytecie Kolumbia. Ukończyła szkołę podyplomową w Vermont College of Fine Arts w zakresie Pisania dla Dzieci (Writing for Children). Uzyskała dyplom New York University na kierunku Ochrona Własności Intelektualnej (Intellectual Property Law). Jest dyrektorem ds. wydawniczych w imprincie Penguin Young Readers Group, gdzie przeprowadzała koretkę wielu bestellerów i innych nagradzanych powieści. Była doktorantką w McDaniel College. Obecnie żyje w Nowym Jorku


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

Udostępnij ten post

7 komentarzy :

  1. Słyszałam o tej książce i coraz bardziej mnie ciekawi

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywistość nie jest różowa, ani słodka. Często charakteryzuje się gorzko - słodkim smakiem, z odrobiną soli niekiedy. I takie powieści nabierają właśnie wymiaru realności, co jest ich niepodważalnym atutem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa historia, z chęcią przeczytam tę książkę. A tak na marginesie przepiękna okładka.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dużo pozytywnych recenzji czytałam już o tej książce, ale jakoś ciagle nie czuję się do końca przekonana. Może to ze względu na postawę głównego bohatera - przeżył traumatyczne wydarzenia, a mimo to woli poświecić coś dobrego dla pracy

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak z językiem? Przyjemnie się czyta tłumaczenie?

    OdpowiedzUsuń

Z książką do łóżka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka